Kocia Przystań

Stowarzyszenie Kocia Przystań

Posted on

Chcielibyśmy poinformować, że zostaliśmy zarejestrowani w KRS jako Stowarzyszenie Kocia Przystań. Przekazane nam darowizny można obecnie odliczyć od podatku dochodowego (jednak można odliczyć darowizny w kwocie nie wyższej niż 6% uzyskanego dochodu). Darowizna powinna być udokumentowana potwierdzeniem przelewu na nasz rachunek bankowy.

 

Numer konta to:
42203000451110000003957240
bank BGŻ

KRS 0000528257

NIP 6322011521

Maluszek potrzebuje pomocy

Posted on

Jednemu z 8tygodniowych kociąt które są do adopcji wypadło jelito (co widać na zdjęciach) i wymaga operacji, nie jesteśmy w stanie określić jaki będzie jej koszt, dlatego zwracamy się do Was z prośbą o wsparcie, w ostatnim czasie mieliśmy sporo wydatków związanych z leczeniem kotów i obawiamy się, że koszt operacji może Nas przerosnąć…Jeżeli ktoś chciałby wesprzeć maleństwo to będziemy ogromnie wdzięczni!
Dane do przelewu, z tytułem „dla Rudego”:
Anna Herman
72 1140 2004 0000 3602 7403 2988
Paypal:
email: aniaherman1@o2.p

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

08.11.2014

Rudy kociaczek pojechał dzisiaj na konsultację do Katowic http://klinwetsilesiacenter.pl/strona-glowna jelito zostało „wsadzone” do środka, a koteczek do poniedziałku zostanie u weterynarza na obserwacji, ze względu na odwodnienie będzie miał podawane kroplówki.
Na tę chwilę operacja nie jest konieczna, co nie oznacza, że jej nie będzie później… Wszystko wyjaśni się w ciągu najbliższych 2dni, dlatego trzymamy kciuki żeby wszystko skończyło się dobrze!

Laki

Posted on

Laki na domu tymczasowym u Justyny jest od 9.08, czyli miesiąc. Czuje się dobrze. Powoli jest przyzwyczajany do noszenia pampersów. Dziękujemy Justynie za przyjęcie Lakiego na DT i opiekę nad nim. Chciałabym teraz posumować wydatki na Lakiego za cały miesiąc.

 

Pierwszy tydzień (1-9.08), wydatki na weterynarza:

Test felv/fiv: 50zł

RTG + konsultacja: 140

Szpitalik + lewatywa + cewnikowanie + antybiotyki: 370zł

Nivalin (2 paczki – jedna wystarcza na 20 dni): 94,01zł

Karma RC Fibre Response 2kg: 87zł

Podkłady 60×90, 60 sztuk: 70zł

Przelew dla Justyny na wydatki dla Lakiego: 100zł

Pampersy Active Baby rozmiar 6 (152szt.): 129,99zł

Razem: 1041zł

SAM_0096

SAM_0053

 

Przekazane zostały również dary:
2 opakowania chusteczek dla niemowląt

56 pampersów

2x sudocrem (250g)

podkłady 60×90 (15sztuk)

SAM_0009

SAM_0058

Loki

Posted on Updated on

Dziękujemy serdecznie za wszystkie wpłaty na Lokiego (oczywiście zbieramy dalej – kot będzie na naszym utrzymaniu prawdopodobnie przez wiele miesięcy). Kotek w sobotę trafił na dom tymczasowy, gdzie zostało mu zmienione imię na Laki.

Przez cały ostatni tydzień Laki przebywał na szpitaliku u doktora Czingona. Doktorowi chcemy bardzo serdecznie podziękować za troskliwą opiekę nad naszym podopiecznym. Tak jak już wcześniej pisałam, Kocia Przystań nie była by w stanie funkcjonować bez zaangażowania gabinetów weterynaryjnych. Koty często trafiają do nas w bardzo ciężkim stanie, opieka nad nimi jest trudna i wymagająca. Nie dalibyśmy rady tego dokonać gdyby nie pomoc lekarzy weterynarii z którymi współpracujemy. Dlatego jesteśmy ogromnie wdzięczni doktorowi Czingonowi za wszystko co zrobił dla Lakiego (jak również dla Paszy). Dziękujemy również za cierpliwość i wyrozumiałość z jaką odpowiada na niekończącą się listę pytań zarówno na wizytach jak i telefonicznie.

A co do Lakiego – na razie potrzebuje czasu żeby przyzwyczaić się do nowego miejsca i do noszenia pieluszek. Chociaż jak na razie jest zadziwiająco grzecznym kotem. Będziemy na bieżąco informować co u Lakiego słychać.

Oprócz wsparcia finansowego można również podarować Lakiemu wszystko to co jest potrzebne do opieki nad niemolęciem: podklady 60×90, pieluszki – active baby, maść – polibiotic, sudokrem, chusteczki nawilzane.

 

 

SAM_0013

 

 

SAM_0014

 

SAM_0004

 

SAM_0006

Pasza po operacji

Posted on Updated on

Ostatni wpis jest z poniedziałku. A u nas w tym tygodniu już się zdążyło bardzo dużo wydarzyć.

Może zacznę jednak od wieści na temat Paszy. Przyszły wyniki z biopsji i okazało się, że to nowotwór – mięsak. Myśleliśmy, że jest to dla niego wyrok śmierci, że już nic się nie da zrobić. Nowotwór jest w takim miejscu, że weterynarze uznali guz za nieoperacyjny. Jednak zdecydowaliśmy się na jeszcze jedną konsultację. Weterynarz obejrzał bardzo dokładnie Paszę, zrobił kilka zdjęć RTG, długo się zastanawiał nad tymi zdjęciami i również stwierdził, że lepiej tego nie ruszać… Jednak na następny dzień po dokładnym przemyśleniu tematu uznał, że warto spróbować. Uprzedził nas, że będzie to operacja paliatywna, że może da mu to kilka miesięcy życia i nie jest w stanie obiecać ile to będzie miesięcy. Usłyszałam również całą listę zagrożeń związanych z operacją, np. uszkodzenie nerwu (co może spowodować opadanie powieki) i deformacja twarzy. Istniało również ryzyko, że trzeba będzie usunąć oko.

Jednak decyzja była szybka – operujemy. Dla tego kota to była jedyna szansa na ratunek. Pomimo, że Pasza na co dzień był radosny i chętny do mizianek widać było, że nowotwór powoduje ogromny dyskomfort. Cały czas próbował drapać to oczko. Dlatego pomimo ogromnego ryzyka zdecydowaliśmy się na operację. To była jedyna szansa na podarowanie mu kilku miesięcy życia.

Po operacji Pasza czuje się dobrze. Pasza nie będzie już odczuwał dyskomfortu z powodu ogromnego guza. Na razie kotek dochodzi do siebie po operacji, przebywa na szpitaliku u doktora. Jak będziemy mieć nowe wieści to na pewno się nimi podzielimy.

We wtorek wieczorem na kociarnię trafił Jackson. Nie stawał na łapce dlatego wczoraj byliśmy na konsultacji u chirurga. Po zrobieniu RTG okazało się, że łapka na szczęście nie jest złamana. Kotek najprawdopodobniej nadepnął na szkło, gwóźdź lub inny ostry przedmiot i ma łapkę zranioną. Dostał antybiotyki, łapkę trzeba przemywać i Jackson dojdzie do siebie. Jest pięknym czarnym, miziastym kocurkiem. Jak tylko wyleczymy łapkę, będziemy mu szukać nowego domu. Na zdjęciu Jackson z wygoloną łapką.

SAM_0027

SAM_0031

 

Viserion, nasz trójłapek z białaczką, ma się dobrze. Wychodzi na spacerki na korytarz. Uwielbia siedzieć na kolanach i wystawiać brzuszek do głaskania. Jest niesamowicie gadatliwy. Szczególnie wtedy gdy po spacerze trzeba go zamknąć w boksie. Ogłasza wtedy całemu światu co myśli o tej niesprawiedliwości. Mamy nadzieję, że uda się znaleźć dla niego dom tymczasowy.

SAM_0026

SAM_0020

 

SAM_0005

SAM_0022

 

We wtorek dostaliśmy zgłoszenie o jeszcze jednym kotku w bardzo ciężkim stanie. Kotek trafił do lecznicy o której już tu pisałam – do Pawetu, a potem na dom tymczasowy do naszej wolontariuszki. Teraz dochodzi do siebie. Jak tylko dostanę jakieś zdjęcia to zamieszczę.

Viserion – trójłapek z białaczką

Posted on Updated on

Piątek, godzina 23.00 – dzwoni mój telefon. To Ola, nasza wolontariuszka, przerażonym głosem poinformowała mnie, że znaleźli z chłopakiem kota bez łapy. Oczami wyobraźni zobaczyłam krwawą masakrę, wypadek samochodowy z udziałem kota i pełno krwi dookoła. Jednak myliłam się. Kot najwyraźniej łapy nie posiada od dawna, ponieważ kikut jest ładnie obrośnięty futerkiem. Kotek był zaniedbany i przerażony. Pozwolił wolontariuszom wziąć się na ręce, nakarmić i zawieźć na kociarnię. Wsadzony do boksu od razu usnął.

Następnego dnia rano kotek od razu pojechał do weterynarza. I tutaj spotkała nas kolejna przykra niespodzianka – test na białaczkę wyszedł pozytywny. Na teście pojawiła się ledwo widoczna kreseczka, dlatego powtórzymy test za kilka tygodni, aby mieć pewność.

Viserion jest niesamowitym miziakiem. Zamknięty w boksie miauczy głośno, dopominając się o uwagę. Najchętniej siedziałby na kolanach lub zwiedzał na tych swoich trzech łapkach. Niestety Viserion nie może trafić na część adopcyjną do reszty kotów. Ponieważ jest nosicielem białaczki musi być odizolowany. Jeżeli szybko nie znajdzie przynajmniej domu tymczasowego, czeka go życie w boksie. Podczas dyżurów nasi wolontariusze będą go wyprowadzać na korytarz, jednak resztę dnia będzie zamknięty. Nasze domy tymczasowe są przepełnione. Nie mamy możliwości przenieść go w inne miejsce.

Ponieważ wirus kociej białaczki nie przenosi się na żadne inne zwierzęta, ani ludzi Viserion może trafić do domu z jakimkolwiek innym zwierzakiem.

Proszę, pomóżcie nam znaleźć dla Viseriona jakiś dom, choćby tymczasowy. Dajmy mu szansę na normalne, radosne życie.

W najblizszym czasie postaramy się zamieścić więcej zdjęć Viseriona

 

Ps. Ostatnio pytaliście o zdrowie Paszy. Do końca tygodnia zamieścimy więcej informacji o tym co u Paszka. Na razie jesteśmy w trakcie konsultowania go. Gdy będziemy wiedzili coś więcej o jego leczeniu na pewno was o tym poinformujemy. Na razie Paszek został ubrany w kołnierz, żeby nie rozdrapywał sobie oczka. Na jedzonko za każdym razem rzuca się jak byśmy go przez tydzień nie karmili ;) Natomiast po jedzonku intensywnie dopomina się o mizianki :)

CAM00909

Szukamy domu tymczasowego

Posted on

Szukamy domu tymczasowego na cito dla tych 2 kocich młodzieńców. Przedstawiamy Edwarda (ten z uszkodzonym oczkiem po prawej) i Emila (po lewej). Kociaki mają około 5 miesięcy, są na „wylocie” leczenia.
Prosimy o pomoc.
Kotki na dom tymczasowy trafią z klatką i wyposażeniem. Na kociarni nie ma miejsca dla takich podlotków – jest zbyt duże ryzyko że się rozchorują na tyle poważnie że mogą nie przeżyć.
Kontakt:
kociaprzystan@gmail.com
Marta: 694 168 129

 

kocurki

 

kocurki 2

Tales

Posted on

Chciałam nakręcić filmik jak Tales się ślicznie bawi piórkami, a Tales na widok piórek zaczął się po ziemi tarzać i mruczeć. A piórkami zaczął się bawić jak mi się bateria w aparacie rozładowała ;) Za to piórka strasznie się Klakierkowi spodobały. A gdy inne koty zobaczyły, że bawię się z Klakierkiem to miałam cztery koty chętne do zabawy i jedną wędkę z piórkami.

Za to Elia z Dżilą w taką deszczową pogodę olały piórka i schowały się obie w jednej budce.

 

 

 

IMG_20140630_123010

Niewidoczne kocie anioły

Posted on

Na naszym blogu jeszcze nie padło ani jedno słowo o bardzo ważnych osobach, bez których Kocia Przystań nie mogłaby funkcjonować. Są to ludzie dzięki którym nasze futerka przechodzą taką przemianę jak Harry. O kim mowa? Oczywiście o weterynarzach. A głównie o przychodni weterynaryjnej Pawet (pawet.pl). Cała załoga Pawetu leczy nasze koty z ogromnym zaangażowaniem i są to weterynarze, których możemy całym sercem polecić. Uwielbiam ich delikatne podejście do zwierząt, a także ogromną cierpliwość z jaką odpowiadają na moje setne głupie pytanie (przyznaję, że jak jadę z kotem do weterynarza to zazwyczaj zadaję milion głupich pytań).

Ale zamiast ich wychwalać może po prostu pokażę wam co zdziałali. Bo oprócz „zwyczajnych” kocich katarów, grzybicy, świerzbu usznego czy innych chorób, które koty przynoszą na kociarnię bardzo często, przez ich ręce przewijały się również trudniejsze przypadki.

Widzicie zdjęcie Bożenki? To z zamglonymi oczkami. Jak do nas trafiła byliśmy pewni, że będzie kotką niedowidzącą. Dzięki intensywnemu leczeniu w Pawecie możemy podziwiać jej piękne zielone oczka. A Bożenka może radośnie skakać po najwyższych półkach na kociarni i rozstawiać inne koty po kątach (tak, nasza słodziutka Bożenka to typ „rządzicielki”)

bożenka z biednymi oczkami

 

bożenka teraz

Kolejnym przypadkiem jest Grisza. Grisza jest już w swoim nowym domu, jednak przeszedł zapalenie ucha środkowego. Po chorobie został mu delikatnie przekrzywiony łebek, tak jak by był cały czas zdziwiony.

grisza

A wczoraj w Pawecie została wysterylizowana Figusia. Figusia jest 10-letnią kotką z chorym serduszkiem. Długo zastanawialiśmy się czy warto ją sterylizować, jednak ostatecznie zdecydowaliśmy się na ten zabieg. Figusia zabieg zniosła dobrze, dzisiaj, gdy weszłam na kociarnię przywitała mnie radośnie mrucząc, a kubraczek posterylkowy leżał obok niej. Założyłam jej ubranko po raz kolejny i zrobiłam szybko zdjęcie na dowód.

SAM_0187

Dlatego cała ekipa Kociej Przystani chce serdecznie podziękować weterynarzom z Pawetu, za to że leczycie nasze kociaki z tak ogromnym zaangażowaniem. Mamy nadzieję, że nasza współpraca będzie się układać pomyślnie jeszcze przez długi czas.

DZIĘKUJEMY! :)

Dwoje białaczkowych dzieci caly czas szuka domu – Levis i E.T.

Posted on

levis

 

Levis i E.T. to dwa radosne kocurki. Jak wszystkie kociątka uwielbiają psocić. Potrzebują opieki i miłości. Te dwa małe slodziaki zapewne już dawno znalazłyby dom. Jednynm problemem jest to, że są nosicielami białczki. Pomimo tego, że kot z białaczką może żyć długie lata w zdrowiu, bardzo trudno jest takim kotkom znaleźć dom. Koty które są nosicielami białczki muszą trafić do domu bez innych kotów (lub mieszkać z takimi, które również są nosicielami białaczki). Wirus białaczki nie przenosi się na ludzi, ani inne zwierzęta poza kotami, dlatego kociak mógłby także mieszkać w domu z przyjaznym psem, królikiem, świnką morską lub jakimkolwiek innym zwierzakiem.

DSC_0097_resize

Levis – uwielbia się bawić i poznawać otoczenie. Wszystko sprawdza, ogląda, bada. Jest ciekawski i żywiołowy, jak każdy mały kociak. Uwielbia pieszczoty i potrafi sam się o nie upomnieć miaucząc lub wskakując na kolana. Głaskany pięknie mruczy. To mały koci gaduła, który lubi „rozmawiać” z człowiekiem w swoim kocim języku.

DSC_0096_resize

E.T. – bezbronne maleństwo znalezione na placu szkolnym. Siedział na betonie,ze zwieszoną główką, nie poruszał się. Oczy i nos całe zaklejone od ropy. Nie widział, gdzie jest, bardzo ciężko oddychał. Na szczęście znalazły się przyjazne ręce, które zaniosłygo do weterynarza. Obecnie jest radosnym, małym łobuzem. Uwielbia psocić i tulić się do czlowieka

 

levis 4

 

levis

Co nowego w Kociej Przystani?

Posted on Updated on

U nas dzieje się naprawdę wiele. Chociaż ostatnie posty były nieco przygnębiające, to zapewniam was, że na kociarni potrafi być również wesoło. Na potwierdzenie załączam poniżej kilka filmików.

Najpierw jednak, napiszę wam co słychać u Talesa i Paszy. Wpłynęła od was spora suma pieniędzy za którą pięknie dziękujemy. W najbliższych dniach zamieścimy dokładne rozliczenie. Ponieważ Tales nie jest już młodym kotem, a każda operacja wiąże się z ryzykiem, zdecydowaliśmy zasięgnąć jeszcze jednej opinii. Weterynarz po wysłuchaniu historii leczenia i przebadaniu Talesa uznał, że problem najprawdopodobniej ma podłoże stresowe. Dlatego jeżeli nie załagodzimy stresu istnieje duże prawdopodobieństwo, że problem wróci. Na razie Tales dostał piękną, fioletową obrożę behawioralną w której wygląda jeszcze przystojniej niż dotychczas. Została mu również zmieniona karma z urinary na Feline Urinary Stress. Oczywiście gdyby Tales mógł trafić na dom tymczasowy, byłaby to najlepsza opcja. Ale zdajemy sobie sprawę z tego, że w tej chwili jest to niemożliwe. Tales sika poza kuwetą i swój dom tymczasowy zamieniłby w jedną wielką kuwetę.

Istnieje pewne prawdopodobieństwo, że nie trzeba będzie wykonywać u Talesa operacji. Proszę was trzymajcie mocno kciuki żeby obyło się bez operacji!!!

Oczywiście cała suma, która została przelana na Talesa i Paszę zostanie przeznaczona na ich leczenie. Ostatnia konsultacja, obroża i karma kosztowały 130zł. Za niedługo trzeba będzie zrobić Talesowi badanie moczu. Także nawet bez operacji jego leczenie wygeneruje ogromne koszty.

Co do Paszy- cały czas czekamy na wyniki biopsji. Natomiast Pasza cały czas jest radosnym i rozmruczanym kotem, który uwielbia wyglądać przez okno i jeść.

 

Mała zagadka – potraficie zgadnąć która z dziewczynek to Mizia, a która Elia?

SAM_0180

 

Spójrzcie jak Tales pięknie prezentuje się w swojej nowej obroży

SAM_0162

 

Oczywiście dla wszystkich kotów największą atrakcją jest okno

SAM_0154

 

 

 

Zwierzynalia

Posted on

W weekend Kocia Przystań była na Zwierzynaliach. Wspaniale było spotkać tak wiele miłośników zwierząt w jednym miejscu. W sobotę naszych podopiecznych reprezentowała kotka Mizia. Miziunia radośnie nadstawiała się wszystkim dookoła do głasków, nie zwracała uwagi na psy i wywołała ogromną sensację, jako jedyny kot wśród ogromnej liczby psów.

Załoga Kociej Przystani chce serdecznie podziękować fundacji Szanowny Pan Kot za możliwość wspólnego wystąpienia na stoisku. Chcemy również podziękować dziewczynom, które piekły babeczki Tatianie i Dagmarze.

Szczególne podziękowania należą się Pani Zosi P. która zrobiła nam niesamowitą niespodziankę – upiekła tort z logo Kociej Przystani. Tort możecie podziwiać na zdjęciach poniżej, a jeżeli chcecie obejrzeć więcej niesamowitych wypieków Pani Zosi, zapraszamy na jej stronę http://www.fioletowakuchnia.pl

 

SAM_0111

SAM_0113

 

SAM_0118

 

SAM_0121

 

SAM_0145

 

SAM_0115

Wieści z kociarni

Posted on Updated on

Zacznę od dobrych wiadomości. Pamiętacie chudzielca Harrego, którego nasza wolontariuszka znalazła 4 km od najbliższych zabudowań? Był skrajnie wycieńczony. Dzięki waszej pomocy jest teraz pięknym, zdrowym, radosnym kocurkiem. Poniżej dwa zdjęcia, na których możecie zobaczyć, jak zmienił się Harry przez ostatnie tygodnie. Wczoraj był na kastracji i jest już gotowy do adopcji.

DZIĘKUJEMY WAM ZA POMOC !!! :)

 

harry

 

harry wcześniej

 

Hm… no to teraz chyba pora na złe wieści

Pasza jest już po biopsji, a my czekamy na wyniki. Czas oczekiwania – prawdopodobnie 2-3 tygodnie. Jak na Paszę patrzę to chce mi się płakać. Wygląda tragicznie. A mimo wszystko, gdy widzi człowieka to zaczyna mruczeć i nadstawiać się do głaskania. Uwielbia być noszony na rękach. Jest niesamowitym kotem. I chociaż wiem, że złe wyniki są dla niego wyrokiem, to po cichutku liczę na to, że uda się go uratować. Bo to niesamowity kot z ogromną wolą życia.

 

pasza2

pasza profil

pasza 3

 

pasza 4

 

Wczoraj byłam z Talesem na wizycie kontrolnej (71zł). Kolejne złe wieści – Talesa czeka operacja usunięcia kamieni z pęcherza. Próbowaliśmy leczenia farmakologicznego ale niestety bez skutku. Operacja będzie kosztowała w okolicach 500zł.

Leczenie tych dwóch kotów jest dla nas ogromnym obciążeniem pod względem finansowym. Kocia Przystań ma obecnie pod opieką ponad 20 kotów. Karma, żwir i utrzymanie kociarni – wszystko to generuje ogromne koszty. Dlatego bardzo prosimy o wsparcie finansowe. Każda, nawet najmniejsza kwota będzie dla nas ogromnym wsparciem (w sensie dosłownym – nawet jeżeli przelejesz 2zł, to z takich małych wpłat od wielu osób może uzbierać się ogromna kwota).

ING Bank Śląski
15 1050 1360 1000 0023 1189 3636
Barbara Gorgol
z dopiskiem: Tales i Pasza

 

talesz wygolonym brzuszkiem

 

_DSC4514

 

 

O wydatkach słów kilka

Posted on Updated on

_DSC0204

Gdy 9-letni Tales trafił na kociarnię pojawił się problem – Tales sikał wszędzie tylko nie do kuwety. Zrobiliśmy badania krwi, moczu i stosowaliśmy przez miesiąc antybiotyk. Nic nie działało. Tales poszedł na dom tymczasowy, ponieważ mieliśmy nadzieję, że jego problemy mają podłoże stresowe. Niestety problem się nie rozwiązał. Jedynym wyjściem było zrobienie USG i RTG. Okazało się, że Tales ma kamienie. Badania i leki dla Talesa wyniosły 257zł, a to nie wszystko. Tales musi być na specjalnej karmie i w najbliższym czasie czeka go wizyta kontrolna.

opis badania Talesa

SAM_0035

 

PASZEK

 

Pamiętacie Paszę? Byliśmy pewni, że ta ogromna opuchlizna nad okiem jest po pobiciu. Niestety, najprawdopodobniej jest to nowotwór. W środę Pasza miał przeprowadzoną biopsję. Sam zabieg pobrania wycinka do badania kosztował 119 zł, do tego koszt badania histopatologicznego to 40zł.

 

WP_20140611_004

 

WP_20140611_005

Co nowego w Kociej Przystani?

Posted on Updated on

W ostatnich dniach miało miejsce kilka adopcji. Do domu pojechały między innymi Abi, Sali, Yoshiko, a Czikita i Figa zostały zarezerwowane. Co więcej, swoje domy znalazły również trzy szczególne koty.

 

tessiunia w nowym domku

tessiunia w nowym domku 2

 

Tessa była z nami przez blisko półtora roku. Ta słodka biało-bura koteczka miała przewlekłe zapalenie ucha, którego nijak nie dało się wyleczyć: wymazy, antybiotyki, krople, maści – nie pomagało absolutnie nic. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na dość drastyczny krok – nacięcie kanału słuchowego. Zabieg i leczenie cykloferonem uratowało kotkę. Tessa jest również bardzo strachliwą kotką, na kociarni zazwyczaj chowała się przed człowiekiem. Ale zdarzył się cud! Znalazł się dom, który Tessę zaakceptował – nowi właściciele Tessy stwierdzili, że będą ją kochać, nawet jeżeli nigdy nie będzie kotkiem nakolankowym.

norka w nowym domu

 

norka w nowym domu 2

Do domu, oprócz Tessy, pojechała również jej córeczka – Nori. Nori pomimo tego, że jest radosną i śliczną kotką, również czekała na swój dom prawie półtora roku. Dlaczego? Nori tak samo jak Tessa była bardzo strachliwa, na kociarni nie pozwalała do siebie podejść, o głaskaniu nie wspominając. Na dodatek wykryto u niej guzy (które ostatecznie okazały się tylko tłuszczakami) – był to dla naszych wolontariuszy bardzo trudny czas. Bo kto weźmie strachliwego kota z guzami? Przecież kotka nie może spędzić reszty życia na kociarni… Tak, w tym przypadku również doczekaliśmy się cudu :) Znalazł się wspaniały dom, który postanowił dać Norce szansę. Zakończenie historii jest wręcz niesamowite – kotka bardzo szybko zaprzyjaźniła się z wszystkimi członkami rodziny, zarówno tymi na dwóch nogach jak i futrzanymi. Regularnie dostajemy zdjęcia Nori pokazujące jaka szczęśliwa jest nasza była podopieczna.

 

karolek

Swoją nową rodzinę znalazł również 8-letni Karol. Karolek przez całe życie miał kochającą panią. Ale pani zmarła… W Święta Bożego Narodzenia rodzina wystawiła Karolka za drzwi. W piątek Karol pojechał do nowego domu, dlatego trzymajcie mocna kciuki aby się tam zaaklimatyzował.

Te trzy historie kocich adopcji pokazują, że warto walczyć. Bo wolontariat to nie tylko radosne przytulanie kotów. To nieraz trudne decyzje i chwile zniechęcenia. Trafiają do nas koty w ciężkim stanie, chore, niekiedy pobite. Czasami trzeba podjąć decyzję o eutanazji. Ale właśnie takie historie, takie szczęśliwe zakończenia, dają nam siłę do ratowania kolejnych kocich nieszczęść.

ZWIERZYNALIA

Posted on Updated on

21-22.06 w Parku Chorzowskim będą organizowane Zwierzynalia, czyli II Ogólnopolski Zjazd Mądrych i Odpowiedzialnych Miłośników Zwierząt. Jest to wydarzenie na którym mogą spotkać się ci, którym los zwierząt nie jest obojętny. Jak piszą organizatorzy na swojej stronie, ich misją jest kształtowanie właściwych postaw w relacji „człowiek – zwierzę”.

Brzmi poważnie?

Wręcz przeciwnie ;) Na pewno będzie można miło spędzić czas całą rodziną, ponieważ w programie imprezy zaplanowano pokazy psów pracujących, agility, konkursy i wiele innych atrakcji.

A najważniejszy argument za tym żeby wpaść na Zwierzynalia? Kocia Przystań też tam będzie ;)

Dlatego zapraszamy wszystkich – spotkajmy się na Zwierzynaliach. Więcej informacji o imprezie można uzyskać na oficjalnej stronie:

http://www.zwierzynalia.pl/

 

Ps. Ponieważ Kocia Przystań wystawiając się na Zwierzynaliach będzie chciała zebrać środki potrzebne nam na utrzymanie naszych podopiecznych, mamy ogromną prośbę. Jeżeli ktoś ma biżuterię, którą chciałby nam ofiarować (tak abyśmy mogli wystawić ją na stoisku w trakcie imprezy), bardzo prosimy o kontakt.

Szukamy domu dla białaczkowca!!!

Posted on

levis

Levis – to piękny mały biały tygrysek z czarnymi plamkami na główce i ogonkiem. Ma około 8 tygodni. Został zabrany z ulicy, gdzie nieświadomy niebezpieczeństwa chował się pod samochodami.  Obecnie przebywa w domu tymczasowym i jest wesołym kocurkiem, bardzo ciekawym świata. Uwielbia się bawić i poznawać otoczenie. Wszystko sprawdza, ogląda, bada. Jest ciekawski i żywiołowy, jak każdy mały kociak. Uwielbia pieszczoty i potrafi sam się o nie upomnieć miaucząc  lub wskakując na kolana. Głaskany pięknie mruczy. To mały koci gaduła, który lubi „rozmawiać”  z człowiekiem w swoim kocim języku. Kotek ładnie korzysta z kuwetki,jest odrobaczony, odpchlony  i niebawem zostanie zaszczepiony.

Brzmi cudownie prawda? Niestety u małego Levisa test na białaczkę wyszedł pozytywny. Dlatego musi być kocim jedynakiem. Wirus kociej białaczki nie przenosi się na ludzi, ani na żade inne zwierzęta poza kotami. Dlatego może trafić do domu z psem. Kot, który jest nosicielem białaczki może żyć wiele lat w zdrowiu. Jednakże przyszły właściciel takiego kotka musi zdawać sobie sprawę z tego, że kotek może mieć obniżoną odporność. Kotu trzeba zapewnić również brak stresu, który jest największym sprzymierzeńcem wirusa białaczki.

 

levis 2

 

levis 3

 

levis 4

 

levis 6

Kolejna kocia bieda – Pasza

Posted on

_DSC2663

Niestety będzie to kolejna kocia historia czekająca na szczęśliwe zakończenie…
Pasza to około 7,8 letni kastrat który został znaleziony na ulicy z ogromnym krwiakiem nad prawym oczkiem. Na szczęście zauważyła go jedna z naszych dziewczyn i kocurek nie musiał się dłużej męczyć – tak znalazł się w Kociej Przystani.
Pasza trafił do weterynarza gdzie:
-został odrobaczony i odpchlony
-miał robione testy FeLV/FIV (oba ujemne)
-miał robioną morfologię

Kocurek miał również RTG głowy

Według weterynarza krwiak mógł powstać w wyniku wypadku komunikacyjnego, lub co gorsza poprzez uderzenie…
Obecnie kocurek jest w trakcie leczenia
Do tej pory koszty jego leczenia wyniosły niemal 300zł

_DSC2740

opis badania

 

zdjecie rtg paszy

E.T.

Posted on Updated on

figielek

E.T. – bezbronne maleństwo (ok 6 tyg) znalezione na placu szkolnym. Siedział na betonie,ze zwieszoną główką, nie poruszał się. Oczy i nos całe zaklejone od ropy. Nie widział, gdzie jest, bardzo ciężko oddychał. Na szczęście znalazły się przyjazne ręce, które zaniosłygo do weterynarza. Obecnie jest leczony i znajduje się pod opieką czułą opieka lecznicy weterynaryjnej „Terrier” z Sosnowca. Został odrobaczony i odpchlony. Po chorobie zostanie zaszczepiony i trafi do domu tymczasowego. Szukamy mu odpowiedzialnego domu.

figielek 2

Kot i ciąża – czy to naprawdę aż tak duże ryzyko?

Posted on Updated on

„Będziemy mieli dziecko” – po takiej zapowiedzi i po pierwszej fali radości ze strony rodziny i przyjaciół, przyszła mama najczęściej zostaje zasypana gradem dobrych rad. Jeżeli ciężarna posiada kota, to przynajmniej kilkanaście razy (a w większości przypadków wiele, wiele razy więcej) usłyszy, że kota powinna się pozbyć. Bo przecież koty przenoszą… „no tą, taką strasznie ciężką chorobę i dziecko będzie upośledzone” (w większości przypadków osoby dające dobre rady, nawet nie potrafią poprawnie wymówić nazwy).

Toksoplazmozę wywołuje pierwotniak – toxoplasma gondii. Pasożyt t. gondii jest wydalany razem z kałem dlatego można się nim zarazić podczas prac ogródkowych lub po posprzątaniu kociej kuwety i nieumyciu rąk (o fuj…), jak również poprzez zjedzenie surowego lub niedogotowanego mięsa i niemytych warzyw i owoców. Można się nią zarazić nie tylko od kota ale również od wszystkich innych zwierząt domowych, jak i od zakażonych ludzi. Dlaczego więc koty cieszą się w tym przypadku tak złą opinią? Wynika to z faktu, że kot jest żywicielem ostatecznym dla tego pierwotniaka. W praktyce oznacza to, że Toxoplasma gondii namnaża się tylko w przewodzie pokarmowym kota. W przewodach pokarmowych innych żywych istot pierwotniak żyje, jednak nie rozmnaża się.

W poszukiwaniu rzetelnych informacji odnośnie ryzyka jakie niesie posiadanie kota sięgnęłam do American Journal of Medicine, do artykułu „Toxoplasmosis in pregnancy” (toksoplazmoza w ciąży) w którym przeanalizowano wyniki najnowszych badań. Okazuje się, że czyszczenie kociej kuwety może doprowadzić do infekcji, jeżeli kot został zakażony w ostatnich dwóch tygodniach. Przy kotach domowych ryzyko zakażenia jest minimalne, zwłaszcza jeżeli nie karmimy kota surowym mięsem.

Badania przeprowadzone na ponad tysiącu europejskich kobiet wykazały, że około 60% zakażeń toksoplazmozą miało przyczynę w pożywaniu surowego i niedogotowanego mięsa (np. próbowanie mięsa podczas gotowania, spożywanie tatara), natomiast 17% zakażeń wynikało z kontaktu z ziemią, pozostałe przypadki wynikały z picia zanieczyszczonej wody lub niepasteryzowanego mleka. W badaniach nie wykazano przypadku zakażenia toksoplazmozą od kota.

Aby zminimalizować ryzyko zakażenia można sformułować następujące zalecenia:

  1. Unikaj niedogotowanego mięsa
  2. Podczas obróbki surowego mięsa używaj rękawiczek. Przed przystąpieniem do obróbki innych produktów dokładnie umyj ręce, nóż i deskę do krojenia
  3. Myj dokładnie warzywa i owoce
  4. Używaj rękawic podczas prac ogródkowych, później dokładnie umyj ręce
  5. Nie karm kotów surowym mięsem
  6. Podczas czyszczenia kuwety używaj rękawiczek, później dokładnie umyj ręce. Jeżeli istnieje taka możliwość, niech podczas ciąży kuwetę czyszczą inni domownicy

Stosując się do podstawowych zasad higieny można zminimalizować ryzyko zakażenia się zarówno toksoplazmozą jak i wszelkimi innymi pasożytami. Dotyczy to zarówno kobiet ciężarnych jak i wszystkich innych osób.

Każda ciężarna, jak i świeżo upieczona mama zapewne usłyszy jeszcze wiele dobry rad od rodziny i znajomych – nie jedz truskawek w ciąży, nie ścinaj w ciąży włosów, nie podnoś rąk, a jak jesz śledzie to będzie chłopak. Dlatego życzę wam dużo cierpliwości i poczucia humoru. A po porady odnośnie zdrowia sięgajmy do fachowej literatury lub zapytajmy specjalisty.

 

Na podstawie:

Kravetz JD, Federman DG, Toxoplasmosis in pregnancy, The Amercian Journal of Medicine. (2005) 118, 212–216

Straciła wszystko. Czy jeszcze raz los się do niej uśmiechnie?

Posted on

Mówi się „wierny jak pies”, ale czy tylko pies umie kochać bezgranicznie i do końca?NIE!!

Kicia całe swoje życie spędziła w maleńkim domu z psem i starszym panem. Od ośmiotygodniowego kociaka była szczęśliwa, miała swoje miejsce w skromnym domku, stary skrzypiący fotel, miskę i wolność(pola i łąki). Bo Kicia jest koteczką wychodzącą. Za opiekę człowiekowi przynosiła dary w postaci myszek, nornic i kładła na progu domu. To było takie jej symboliczne DZIĘKUJĘ że jesteś.W tamtym roku odszedł jej psi przyjaciel.W tym roku w marcu, kiedy wszystko budziło się do życia, odszedł jej człowiek.Kicia została sam.

Nie rozumie, dlaczego dom jest zamknięty, dlaczego nie może wejść i po nocy pełnej wrażeń usnąć spokojnie na swoim miejscu. Nie rozumie dlaczego nikt jej nie wita, nie głaszcze.ALE NADAL CZEKA WIERNIE!!

Obecnie kotkę dokarmiają przyjezdni sąsiedzi. Śpi w komórce na węglu i na razie sobie jakoś radzi. Ale zimy nie przeżyje w takich warunkach. Szukamy dla niej domku wychodzącego. Kicia ma 5 lat jest wysterylizowana. Przed adopcją zostanie zaszczepiona, odrobaczona i zaczopowana.

Kontakt Marta 694 168 129, Baśka 535 156 379 kociaprzystan@gmail.com

_DSC1558_DSC1615

:)

Posted on Updated on

Pamiętacie może historię Augustynki i Troli

Mogłoby się wydawać, że zwykłe „kliknięcie” nic nie znaczy ale to dzięki Waszej pomocy i udostępnianiu tej historii na fb i wszędzie gdzie się dało dziewczyny znalazły wspólny dom. DZIĘKUJEMY!!

Pamiętaj, że twój „głos” ma znaczenie! 

Zdjęcie z nowego domku:)

10171663_1438682273044575_3857348945853149628_n

Czart szuka domu

Posted on

Pamiętacie Kismeta naszego podopiecznego postrzelonego z ostrej broni i porzuconego na śmietniku w kartonowym pudle?
Kismet żyje i znalazł cudowny dom. Za ludzkie okrucieństwo zapłacił zdrowiem, ponieważ jest trójłapkiem, ale nie życiem.

1902026_10201564703300273_1060098606_n
Jego psi bohater Czart, który znalazł go na śmietniku nadal gnije w schronisku. Jest cudownym, pięknym, młodym psem który coraz gorzej znosi betonowy boks. Swoje młode lata traci za kratami. Bardzo potrzebuje domu i człowieka. Może gdzieś wśród kociarzy lub ich znajomych Czart zazna miłości i znajdzie dach nad głową.

DSC_8131

Szukasz przyjaciela zadzwoń 519 840 667 lub kociaprzystan@gmail.com

 

Fago [*]

Posted on Updated on

To miał być tekst proszący o pomoc dla naszego podopiecznego:”Jego historia jest krótka, ale smutna. Ktoś kiedyś
adoptował/przygarnął dwa kociaki(prawdopodobnie maluchy) i chyba dbał
o nie bo nawet wykastrował. Nie wiemy co się stało, ale na jesieni
2013 roku Figo i Fago(imiona nadane w KP) zostały podrzucone do piwnicy
starszego pana który dokarmia koty. Pan z racji wieku(70 lat) pełen
obaw że nie będzie mógł zapewnić tak młodym kotom opieki na całe
życie skontaktował się z nami prosząc o pomoc. Figo i Fago trafili do
nas. Dwa młode ładne kocurki długo nie czekały na nowy dom. Figo
pojechał do nowego domu do D.G, a Fago do Krakowa.
Państwo niestety oddali Fago, bo niby tęsknił.

I kolejny raz uśmiechnął się los do braci. Właściciele Figo
zdecydowali się również zaadoptować jego brata. Zdawałoby się
cudowny koniec smutnej historii, radości nas wolontariuszy i
popierających naszą dziłalność ludzi nie było końca. Piękny heppy
end jakich mało w smutnym kocim świecie.
Niestety Fago wrócił wczoraj na kociarnię. Test na białaczkę
wyszedł pozytywnie. Fago jest nosicielem białaczki, a o ironio jego
brat Figo nie.
Teraz Fago siedzi w boksie i same nie wiemy co dalej robić. Może żyć
nawet 15 lat będąc nosicielem.
Szukamy dla niego domu tymczasowego lub stałego, ale bez innych kotów.”

Dziś pomogłyśmy mu odejść. Od piątku białaczka uaktywniła się i fago miał napady padaczkowe i ślinotok.

BĄDŹ SZCZĘŚLIWY KOCHANY, ŚPIJ SPOKOJNIE

_DSC8168

Dąbrowa Górnicza.Zaginęła kotka!

Posted on

sabrina (1)

Dąbrowa Górnicza, śląskie. Zaginęła kotka Kiki wcześniej Sabrina podopieczna Kotów z Kociej.
Kotka w ostatnich dniach wyślizgnęła się przez uchylone okno z mieszkania na parterze.
Została adoptowana 26.11. 2013 i zamieszkała w Dąbrowie Górniczej al. Zwycięstwa 89.
Jeśli ktoś ja widział proszę o informacje Kasia tel. 501205221 l

Warsztaty dla domów tymczasowych. Zapraszamy

Posted on

plakat

 

Warsztaty dla wszystkich chętnych zostać/dowiedzieć się co to jest dom tymczasowy dla zwierząt.

W programie:
– jak zostać domem tymczasowym
– prawa i obowiązki DT
– plusy i minusy bycia DT
– rezydenci a tymczasy
– pytania wszelakie

Miejsce: ISP, al. T. Kościuszki 25 (budynek Miejskiej Biblioteki Publicznej)

Godzina: 16-20

Data: 26.03.2014r.

Zapisy: szanownypankot@gmail.com

WARSZTATY SĄ DARMOWE!  ZAPRASZAMY!

 

Ktokolwiek widział

Posted on

Dnia 14.02 na ul.Górniczej Sosnowiec- Kazimierz zaginął kocur(kastrat). Jeżeli ktokolwiek na swojej drodze napotka tego przystojniaka prosimy o kontakt Marta 694 168 129; kociaprzystan@gmail.com

zdjęcie

Pilnie szukają domu

Posted on Updated on

Pilnie szukamy domów dla trzech ok 4 miesięcznych kocurków.

Jeżeli ktoś z Państwa chciałby zaopiekować się którymś z chłopaków prosimy o kontakt:

Ola 508 110 117 lub kociaprzystan@gmail.com

maluchy

Zapraszamy mieszkańców Sosnowca

Posted on

Zapraszam mieszkańców Sosnowca do wspierania lokalnej akcji „telefonicznej” 

Zbierane są stare i nie używane telefony, można je zostawiać w Centrum Informacji Miejskiej na starej „Patelni” w fundacyjnym koszyczku  Fundacja https://www.facebook.com/szanownypankot zaprasza!

1535392_817361161624204_1841275443_n

Dziękujemy :)

Posted on Updated on

Dziś dotarł do Nas spóźniony Św.Mikołaj. Dziękujemy kochani że o Nas pamiętacie. Szczególne podziękowania dla Pani Julii z Myszkowa za tą, oto paczuszkę

_DSC7016

Podsumowanie adopcji w 2013 roku

Posted on Updated on

a

Kochani wielu z Was kierując się powyższą dewizą adoptowało od Nas podopiecznego.Po komisyjnym obliczeniu ogłaszamy że w roku 2013 z Kociej Przystani  wyadoptowano 101 kociastych, oraz jednego psiastego!

Chcieli byśmy podziękować wszystkim, absolutnie WSZYSTKIM, którzy otwarli swoje domy i serca dla czworonogów. Życzymy Wam by w nadchodzącym 2014 roku Wasze serca były tak samo otwarte, a nawet i bardziej  Zostańcie z nami na kolejny rok!  Niech los zwierząt nie będzie ludzkości obojętny!

Kolejny koci dramat!

Posted on Updated on

Żył – był sobie kocio Karol. I była też starsza pani. Byli dla siebie całym światem. Żyli dla siebie. Ale życie bywa okrutne, Kochana Pani odeszła. Po ośmiu latach miłości i beztroski runął koci świat. Nie ma kochanej osoby, spadkobiercy wzięli mieszkanie – oczywiście, czemu nie. Ale Karol znalazł się za drzwiami, nie było dla niego miejsca. Od Świąt Bożego Narodzenia jego domem było kartonowe pudło wystawione na korytarz. Kot trafił do naszej kociarni, ma pożywienie i dach nad głową, ale PRAGNIE MIŁOŚCI, usycha z tęsknoty. Zatroszczyliśmy się o podstawowe zabiegi higieniczne, ale to nie wszystko.
Czy jest gdzieś kochające serce, które sprawi, że Karolek znów będzie miał dla kogo żyć?

_DSC6882

Podsumowanie akcji „I ty zostań Świętym Mikołajem”

Posted on Updated on

il_fullxfull.423653732_5aly

 

Zakończyliśmy akcję i Ty zostań Świętym Mikołajem.Kocie brzuszki Naszych podopiecznych będą pełne
Dziękujemy wszystkim którzy aktywnie wzięli udział w Naszej zbiórce dla kociastych .
Rzutem na taśmę znalazł się jeszcze jeden Mikołaj Małgorzata C., która tym samym zakupiła 6,7 kg karmy suchej dla Naszych łobuziaków

MIKOŁAJEM KTÓRY MIAŁ NAJWIĘKSZY WOREK PREZENTÓW DLA NASZYCH PODOPIECZNYCH BYŁA AGNIESZKA J. 
Za co wielkie świąteczne miauuu…..od Naszych kocich futer ślemy.
15 kg karmy suchej i 24 puszeczki diety weterynaryjnej 

Razem zebraliśmy 50 kg suchej karmy.

I TY ZOSTAŃ KOCIM MIKOŁAJEM

Posted on

Kochani nadal trwa akcja zbiórki suchej karmy. Serdecznie zapraszamy, akcja trwa do Świąt, ale nie pogniewamy się jeśli będziecie pamiętać o Nas cały czas- każdego dnia:)

akcja

Wracamy :)

Posted on

Witajcie,

Znowu nas tu długo nie było, nie gniewajcie się. Ogrom obowiązków i ciągle rosnąca lista oczekujących kociastych do przyjęcia trochę nas „przygniotła”.

Wracamy, obiecujemy pisać i zdawać relacje z tego co się u nas wydarzyło, aktualnie dzieje i o naszych planach na przyszłość.

W ostatnim czasie znalazły dom m.in,:

Ryś, Opra, Zdzisiu, Feliks, Grisza, Hania, Sylwek, Bella, Eragorn, Krakusia i wiele innych.

W domach tymczasowych, aktualnie już stałych zostają Emir oraz Sara:)

Organizowaliśmy również AKCJĘ:

PUSZKA DLA PUSTEGO BRZUSZKA na facebooku.
Udało nam się zebrać 365 puszek jedzenia dla Naszych
kocioprzystaniowych podopiecznych
Za taką cudowną pomoc :WIELKIE DZIĘKI !

 

Eragorn. Adopcja 04.10.2013
Eragorn. Adopcja 04.10.2013
Ryś. Adopcja 24.09.2013
Ryś. Adopcja 24.09.2013
Okruszka. Adopcja 15.09.2013
Okruszka. Adopcja 15.09.2013
Opra. Adopcja 06.10.2013
Opra. Adopcja 06.10.2013

Kociarniane newsy: przeprowadzka i festiwal

Posted on Updated on

Dawno nie było u nas żadnych nowych wpisów. Ale cisza na stronie nie oznacza, że kocioprzystaniowe życie pogrążyło się w bezruchu i marazmie – wręcz przeciwnie! Od miesiąca nasza działalność była zdominowana przez operację Przeprowadzka. Cała sprawa wynikła dość nagle, okazało się że jest wymarzony dwupokojowy lokal i zanim dostaliśmy klucze zostało nam ledwie dwa tygodnie na remont.

Ale udało się. Dzięki wszystkim cudownym ludziom, którzy ruszyli nam na pomoc, poświęcili swój wolny czas, siły i pieniądze, dzisiaj nasze koty mogę cieszyć się czystą, nowa kociarnią.

W tej chwili dysponujemy dwoma pomieszczeniami – szpitalikiem i częścią adopcyjną. Dzięki temu możemy odseparować chorujące koty i unikniemy narażania zdrowych na wirusy. A zdrowe koty oczekujące na adopcję mają więcej miejsca, więcej zabawek i legowisk co umili im czas oczekiwania na przeprowadzkę do domu. Oraz co najważniejsze – mamy OKNA!

Z tego miejsca chcielibyśmy z całego serca podziękować wszystkim, którzy pomogli nam przy pracach remontowych, trwających często do późnych godzin wieczornych. Wszystkim, którzy podarowali nam meble i wszystkie inne sprzęty potrzebne do wyposażenia nowej kociarni, wszystkim którzy wsparli nas finansowo a także tym którzy wspierali nas dobrym słowem i pozytywna energią. DZIĘKUJEMY! BEZ WAS NIE BYŁOBY TO MOŻLIWE!

Teraz nasze koty mogą oczekiwać na adopcję w dużo lepszych warunkach, a nowe lokum naprawdę bardzo się im spodobało. Tak im się spodobało, że zasypani jesteśmy nowymi przyjęciami, a kolejka kotów oczekujących na miejsce u nas wciąż rośnie ;)

Zapraszamy też na Festiwal Ludzi Aktywnych, który odbędzie się w Dąbrowie Górniczej w przyszłą sobotę 7.09, na którym będziemy obecni razem z Fundacją Szanowny Pan Kot. Bardzo dziękujemy za zaproszenie do dzielenia stanowiska, Szanowny Panie Kocie!

A teraz mała foto relacja, przed i po remoncie :)

  

Marzec miesiącem sterylizacji

Posted on Updated on

Co roku umierają setki kotów, ponieważ nie ma dla nich wystarczającej ilości domów, w których mogłyby zamieszkać. Problem ten wynika głównie z niekontrolowanego rozmnażania się tych zwierząt. Kotki mogą mieć co roku kilka miotów młodych – w każdym miocie jest ok. 4 kociąt, jednak może ich być więcej. Trudno jest znaleźć dom dla minimum 4 kociąt z każdego miotu, a jeśli pomnożymy tę liczbę przez ilość miotów i płodnych kotek, to skala problemu stanie się zatrważająca… Wystarczy spojrzeć na ten plakat:

Sterylizacja kotki sprawi, iż straci ona zainteresowanie parzeniem się, a obce koty będą się od niej trzymać z daleka.

Niewykastrowane koty płci męskiej mają zwyczaj rozprzestrzeniania nieprzyjemnego dla ludzi zapachu, przyciągającego samice, w celu oznaczenia swojego terytorium. Kastracja eliminuje ten zwyczaj. Ponadto niewykastrowane koty, rywalizując między sobą, często staczają walki, wywołujące obrażenia, których leczenie może być potem kosztowne.

Sterylizacja to zabieg operacyjny polegający na usunięciu macicy wraz z przydatkami u samicy, a u samca – na usunięciu jąder. Koty można sterylizować/kastrować po osiągnięciu dojrzałości płciowej – w wieku 6-8 miesięcy.

Kotka Mila w kaftaniku po operacji sterylizacji

Sterylizując kotkę czy kastrując kocurka dajemy dowód na to, że jesteśmy mądrymi właścicielami, świadomymi odpowiedzialności za nasze zwierzęta. Tylko w ten sposób zyskujemy pewność, że przez nieuwagę nie powołamy na świat kolejnych, nikomu niepotrzebnych kocich istnień. Udowadniamy, że jesteśmy wrażliwymi ludźmi, których obchodzi własne zwierzę i dobro wszystkich kotów.

W marcu można skorzystać z okazji i wysterylizować (lub w przypadku kocurka – wykastrować) swojego pupila w promocyjnej cenie. Oto lista gabinetów weterynaryjnych biorących udział w Akcji Sterylizacji w marcu 2013 na terenie województwa śląskiego: http://akcjasterylizacji.pl/?lang=pl&mode=mapa&cmd=lista#v_%C5%9Bl%C4%85skie

Frania w kaftaniku

Fakty i mity dotyczące sterylizacji kotów:

Każda kotka powinna mieć raz w życiu kocięta „dla zdrowia”NIE!!!

nie ma żadnych medycznych powodów, dla których kotka musiałaby raz w życiu być pokryta. Ciąża nie zapobiegnie ani hormonozależnym chorobom nowotworowym, ani ropomaciczu, ani ciążom urojonym. Te ostatnie, po jednokrotnym odchowaniu kociąt, mogą się wręcz nasilić. Pamiętajmy przy tym, jak wielkim wysiłkiem dla organizmu kotki jest ciąża i poród. Tak jedno, jak i drugie może spowodować komplikacje zagrażające nie tylko zdrowiu, ale i życiu zwierzęcia. Wbrew obiegowym opiniom, ciąża nie wpływa też dodatnio na zachowanie kotki – kotne zwierzę jest poddane działaniu hormonów, może być agresywne. Podobnie jest z kocimi mamami – kotki chronią swoje kocięta, więc mogą być nieprzyjaźnie nastawione wobec ludzi, którzy chcą się bawić z jej młodymi.

„Kotu będzie smutno, jeśli go wykastruję”, „Każda kotka chce mieć małe kociaki” NIE!!!

Koty nie wiedzą, że idą na sterylkę czy kastrację, a po zabiegu nie mają pojęcia, że czegoś im ubyło. Nie planują szczęśliwej rodziny 2+2 w domku z ogródkiem. Kocice nie chcą mieć dzieci, po prostu natura uruchamia w nich mechanizm, który je do tego niejako zmusza.

Podobnie jest z kocurami. Kocury nie uprawiają seksu dla przyjemności. Kopulują w jednym celu – żeby mieć potomstwo. Nie przypisujmy zwierzętom wszystkich cech ludzkich.

Po zabiegu potrzeba kopulowania zanika i kocio woli pobiegać za piłeczką niż za innymi „ogonkami”. Koty nie mają zdolności abstrakcyjnego myślenia. Nie mając instynktu płciowego, nie będą odczuwały jego braku. A co za tym idzie, w żaden sposób nie będą tęskniły za posiadaniem kociąt.

„Nie chcę sterylizować kota, to go/ją będzie boleć!” NIE!!!

Zabieg sterylizacji jak również kastracji przeprowadza się pod narkozą i w znieczuleniu ogólnym. „Pacjent” dostaje antybiotyki, żeby zapobiec ewentualnym zakażeniom i leki przeciwbólowe. Nowoczesny sprzęt i środki weterynaryjne sprawiają, że zabiegi chirurgiczne na zwierzętach stały się bezpieczniejsze i bezbolesne, a mali pacjenci wracają do zdrowia dużo szybciej niż w przeszłości.

„Sterylizacja zapobiega ropomaciczu i nowotworom” TAK!!!

Ropomacicze jest poważną infekcją, która zazwyczaj jest zwykle kosztowna w leczeniu oraz nierzadko kończy się śmiercią zwierzęcia. Jest to częsta choroba niesterylizowanych samic. Nowotwór macicy jest równie kosztowny w leczeniu i niebezpieczny dla zdrowia zwierzęcia, co ropomacicze. Podczas sterylizacji macica jest usuwana, dzięki czemu likwidujemy szanse wystąpienia tych chorób, a także mięsaka Sticker’a, torbieli jajników, zapalenia sutka, nowotworu jajników, skrętu macicy i wypadnięcia pochwy.

„Sterylizacja zapobiega agresji” TAK!!!

Kastracja samców zmniejsza włóczęgostwo, znaczenie moczem mebli oraz zachowania związane z walką o terytorium i o samicę. U wykastrowanego kocurka zanika instynkt przedłużenia gatunku więc nie musi już walczyć. Wysterylizowana samica pozbawiona zostaje troski o swoje potomstwo. Stabilizuje się poziom hormonów i często zdarza się, że kotka staje się łagodniejsza niż przed sterylizacją.

„Sterylizacja to ryzyko, że kotka umrze” NIE!!!

Każdy zabieg operacyjny niesie ze sobą jakiś procent ryzyka, ale weź pod uwagę fakt, że takie same ryzyko niesie ze sobą poród kotki!

Jako organizacja prozwierzęca sterylizujemy i kastrujemy wolnożyjące koty – działamy od 4 lat i nie zdarzył nam się przypadek, że kot nie przeżył zabiegu.

„Wolę podać swojej kotce środki antykoncepcyjne, to o wiele bezpieczniejsze” NIE!!!

Środki antykoncepcyjne wcale nie są bezpieczniejsze. Nie eliminują ryzyka zachorowania na nowotwory dróg rodnych i ropomacicza. Podobnie jak w przypadku ludzkich środków antykoncepcyjnych – każde opóźnienie w przyjęciu preparatu lub niedyspozycje żołądkowo-jelitowe mogą obniżyć skuteczność leku. Pozostaje jeszcze kwestia podawania – nie każdy kot chętnie da się nakarmić tabletką. Kolejna rzecz: po podliczeniu kosztów hormonów i zabiegu jak i stresu związanym z regularnym podawaniem leków, zdecydowanie to zabieg wychodzi na plus. No i ostatnie: znamy przypadki kotek, które uciekły z domu w przeddzień planowanego przyjęcia hormonów i wróciły w ciąży…

Kocięta mojej kotki nie trafią do schroniska. Już mam na nie chętnych” NIE!!!

A pomyślałeś o kociakach, które już są w schroniskach? Co z nimi? Pamiętaj, że każdy kociaczek od Ciebie zabiera potencjalny dom kociakowi ze schroniska. Jeśli więc Twoi znajomi tak bardzo chcą mieć kotka, to zamiast powoływać na świat kolejne kocie istnienia, zabierz ich do schroniska. Niech dadzą dom jednemu z tych, które tak bardzo tego potrzebują.

„Małe kotki są fajne” NIE!!!

Chcesz zaspokoić ten dziwnie pojęty instynkt macierzyński? Zapraszamy do najbliższego schroniska. Tam zawsze są kocięta, które wymagają troskliwej i czułej opieki. Przyda się każda para rąk do pomocy.

Mila zawsze trochę ściągała kaftanik :) Ale szwy pozostawały bezpieczne

autor: wiiwii

Potrzebujemy wolontariuszy!

Posted on

Nie ma, że boli – pod takim hasłem przebiega nasza kolejna kampania wyszukiwania przyczajonych kociarzy ;) Nie ma, że boli – kotom trzeba pomóc. Potrzebujemy rąk do leczenia, karmienia i tulenia oraz serc do kochania porzuconych, skrzywdzonych, nieufnych. Szukamy nie tylko osób chodzących na dyżury – jeśli masz samochód, to nieocenioną pomocą będzie dla nas okazyjne podwożenie kotów do weterynarza, brak nam ciągle osób mobilnych. Potrzebujemy także regularnych wolontariuszy, bo często mamy problemy z obsadzeniem wszystkich dyżurów.

O Królewiczu Pampersowiczu

Posted on

Pamiętacie naszą opowieść o Rudim? Jest w Kociej Przystani taki kot, o którego walczymy już od dwóch lat – to Misiu Pampersowicz, nasza maskotka. Misiu został kiedyś wyrzucony w domu. Samotny i bezradny błąkał się po mieście buszując po śmietnikach, aby znaleźć cokolwiek żeby choć troszkę zapełnić brzuszek. Ale czekał go los jeszcze gorszy – Misiu został potrącony przez samochód, doznał ciężkich obrażeń – miał wyrwany ogon, wdała się martwica i gangrena. Był skazany na śmierć. Na szczęście trafił do KP, ale było na tyle późno, że ogona nie dało się uratować. Misiu nie trzyma także moczu i kału, więc musi chodzić w pampersach

Miś jest dzielnym kotkiem, pampersy mu nie przeszkadzają. To królewicz pełen radości życia, kochający ludzi całym swoim wielkim serduszkiem. Radosny i kochany, grucha, mruczy, nawołuje, zaczepia, tryka łebkiem. Lubi dzieci i nawet psy. Miś kocha żyć! Jest maskotką Kociej Przystani – mieszka u Pani Dyrektor, ale wszyscy razem finansujemy jego kosztowne utrzymanie i leczenie.

 

Niestety na Misia czekało więcej cierpień :( W zeszłym miesiącu dostał zapalenia odbytu. Ledwo wyleczył się z jednego, dopadło go następne choróbsko. W ten weekend Miś bardzo zachorował, był słaby, nie miał siły nawet ustać na łapkach. Okazało się, że ma zatkane nerki i kamicę, dostawał mnóstwo leków i kroplówki. Z powodu zatrzymania moczu dostał bardzo silnego stanu zapalnego. Jego wyniki badań krwi tez nie są najlepsze – Silna mocznica, wysoki cukier, podniesiona kreatynina i kamienie struwitowe, silny stan zapalny, krew w moczu:

Mocznik 125
Fosfor 7,2
Kreatynina 2,1
Glukoza 185
Czerwone krwinki 1345
Obecność białka 100
KRYSZTAŁKI FOSFOROWO-AMONOWO-MAGNEZOWE

Inne parametry są w normie.

Kolejne badania moczu i krwi czekają go za dwa tygodnie. Miś musiał przejść na dietę urinary, którą udało się nam kupić dzięki Waszemu wsparciu – za które bardzo, bardzo dziękujemy! Nasz dżentelmen w pampersach czuję się już lepiej, ale wymaga teraz bardzo intensywnej opieki, z czym niestety łączą się także duże nakłady finansowe, a nasze fundusze świeca pustkami. Bardzo prosimy o dalsze wsparcie naszej walki to wspaniałe kocię, każda złotówka jest dla nas na wagę złota i każda ma duże znaczenie.

Wpłat można dokonywać na konto:

15 1050 1360 1000 0023 1189 3636.

Barbara Gorgol, Sosnowiec. Z dopiskiem: Miś

Wszystkie wpłaty są dobrowolne!!

Tutaj możecie obejrzeć filmik, na którym Miś bardzo dziękuje za karmę, którą mógł dostać dzięki Waszemu wsparciu :) KLIK (http://www.facebook.com/photo.php?v=425132017580009&set=vb.213628662027335&type=2&theater).

Trzymajcie mocno kciuki za naszego Misia! On tak bardzo kocha świat :)

Nyan dla Neli i Adusia :)

Posted on

Dwoje naszych podopiecznych właśnie znalazło swoje stałe domki :)

Aduś – rozkochał w sobie swój dom tymczasowy, który postanowił zostawić go u siebie na stałe :) Życzymy całej rodzince mnóstwo radości ze swojego towarzystwa!

Aduś. Adopcja 15.03.2013
Aduś. Adopcja 15.03.2013

 

Nela pojechała do domku wczoraj :) Wszystko najlepszego! Trzymamy kciuki i pazurki za twoja aklimatyzację, kocinko :)

Nela. Adopcja 14.03.2013
Nela. Adopcja 14.03.2013

 

 

Z okazji Światowego Dnia Kota…

Posted on

One doskonale wiedzą, że jest dzisiaj ich święto, a wbrew pozorom koty naprawdę lubią świętować :) Jak świętują koty – jak można sprawić niespodziankę naszemu futrzastemu członkowi rodziny? Jak możemy wspólnie świętować Dzień Kota? Można dać mu do jedzenia jakiś smakołyk, który lubi, a  nie jada na codzień (kurczaczek, rybka, kocie mleczko, kiełbaska, wybór jest naprawdę spory) – kot na pewno to doceni w swej łaskawości. Możecie też spędzić więcej niż zwykle czasu razem – na mizianiu lub zabawie, całe szczęście jest dzisiaj niedziela, więc kot nie siedzi sam czekając na nasze przyjście z pracy. Możecie razem pooglądać telewizję, lub poczytać wpisy na naszej stronie ;) Tak naprawdę kot będzie się po prostu cieszył, że spędza z wami czas, to przecież takie wdzięczne stworzenia.

Wszystkim kotom Kocia Przystań życzy grzecznych, kochających ludziów, wielu lat życia w zdrowiu i miłości i dużo mleczka! A wszystkim bezdomnym i cierpiącym – aby jak najszybciej odnalazły swoją własną, spokojną przystań!

Nyan Franiu! Nyan Milusiu!

Posted on Updated on

Franczeska pojechała do domku! Nyan Franiu! Trzymamy kciuki za twoją aklimatyzację!

Kilka dni wcześniej kociarniane pielesze opuściła Milusia :) Nyan pieszczoszko :)

Jak Kocia spędza weekend :)

Posted on Updated on

Choroba i śmierć Zorro spowodowały, że musieliśmy wstrzymać przyjęcia kotów zanim nie przeprowadzimy na kociarni dezynfekcji. Po wielu dyskusjach i ustaleniach w końcu udało się nam wybrać termin i od pt wieczorem zaczęło się. Kociaste wybyły z kociarni do sanatorium w mieszkaniu wolontariuszki, a na noc została uruchomiona lampa na światło ultrafioletowe zabijająca opornego wirusa, który był naszym wrogiem podczas sobotniej  batalii. W sobotę rano pod kociarnią pojawiła się grupka z rękawicami i gąbkami, gotowa stawić czoła śmiertelnym mikrobom czyhającym na życia naszym futerek. Na powyższym zdjęciu chaos na kociarni – z woliery wszystko wymiecione „na pokoje”.

Te sterty worów w piętrzące się w korytarzu to kocyki, ręczniki i posłanka popakowane do prania – tam też może czaić się wróg.

anka i mikuś odsuwają od ściany boksy – silne z nich baby :) Boksy musiały być wyszorowane także od tyłu, dezyfekcji była poddana także ściana za nimi, nie mogłyśmy przegapić ani skrawka kiciarni.

Opary virkonu zaczynają zbierać żniwo. Kociarnia to dość małe miejsce, więc powietrze dość szybko przesiąkło zapachem naszego różowego przyjaciela, pomimo otwartych drzwi i lutowego ziąbu wdzierającego się do środka. Po kilku godzinach spędzonych w virkonowej atmosferze wybuchy nagłego i długotrwałego śmiechu, dzikie podskoki i przemawianie do koleżanek jak do dwu-miesięcznych kociąt stały się powszechne.

Najgorzej jednak zareagowała Pani Dyrektor, której wydawało się, że jest koteczkę w rui i niechybnie wyrwałaby się na ulice szukać przystojnych kocurków do rozrywki, gdybyśmy w porę nie zamknęły jej w boksie, gdzie oczekiwać będzie na sterylizację :)

Wreszcie udało się – kociarnia czeka na powrót swoich mieszkańców, a my możemy planować ratowanie kolejnych potrzebujących kotów :) Grupę ofensywną Kociej Przystani, która stawiła czoła groźnemu wirusowi stanowiły anka, angie, dina, lady stardust, mikuś i vaylei. Dziewczętom serdecznie dziękujemy ze ich pracę! Dziękujemy także rawen, która nocowała nasze koty, oraz wszystkim, którzy robią wielkie pranie :)

Pewnie zastanawiacie się skąd taki post, w którym brak kotów? Dlatego, że w końcu Kocia Przystań to nie tylko koty różnych maści, rozmiarów i charakterów – to także my – ludzie różnej maści, rozmiarów i charakterów, ta część, której natura poskąpiła futerka :) A my zrobimy wszystko dla naszych futrzastych podopiecznych, nawet naćpamy się virkonu – i będziemy się przy tym dobrze bawić.

O tym, że warto walczyć… czyli historia Rudiego

Posted on

Rudi. Dorosły kocurek, o niezwykłym umaszczeniu, który podbił nasze serca. Rudi trafił do nas w listopadzie, został przyniesiony z sosnowieckiego schroniska, gdzie nie miał szans na przeżycie – w stanie w jakim wtedy był dawano mu tam może dzień – schronisko nie jest dobrym miejscem do walki z chorobą. A walczyć Rudi chciał bardzo. Biedak miał koci katar, zapalenie oskrzeli, oczka zalane ropą i zapuchnięte. Oddychał z wielkim trudem, nie mógł jeść. Był to koci szkielecik obciągnięty skórą z wyliniałym, brudnym futerkiem. Na początku nawet nie nadałyśmy mu imienia, mógł zgasnąć w każdej chwili, tak był słabiutki i wykończony chorobą. Stan Rudiego, w dniach kiedy trafił do nas obrazuje poniższe zdjęcie – chuda, drżąca kupka kociego nieszczęścia.

Rudi po przyniesieniu na kociarnię

Ale Rudi chciał żyć i wiedział, że dostał szansę, więc kurczowo chwycił się jej wszystkimi połamanymi pazurkami. Znosił wszystkie zabiegi z niespotykaną u kota cierpliwością, mruczał podczas podawania leków, podczas długiego i powolnego karmienia strzykawką, trykał główką w dłonie podczas mycia oczek i noska dopominając się głaskania. Zachłannie chwytał każdą chwilę, którą mógł spędzić na ludzkich kolanach, przytulony bliziutko, wtulający główkę w dłonie, prosił by powtarzać mu, że wszystko będzie dobrze, że wyzdrowieje i znajdziemy mu najlepszy w świecie domek. Długie dnie stan kocurka chwiał się na granicy życia i śmierci, ale Rudi wciąż dzielnie trwał z nami, dzień po dniu czekał zwinięty w swoim boksie, na termoforze, czekając na kolejnego wolontariusza, który poda mu leki, da jeść i zapewni – choć na chwilę – ciepło uczucia. Aż pewnego dnia Rudi mógł już jeść samodzielnie, z dnia na dzień oddychało mu się łatwiej i zaczął coraz szerzej otwierać zapuchnięte wcześniej oczka. Boczki mu się zaokrągliły, a futerko zaczęło odrastać

Rudi w czasie dochodzenie do zdrowia
Rudi podczas przemywania oczek

Rudi spędził w boksie, dochodząc do zdrowia, ponad miesiąc, piękniejąc z każdym dniem. Aż wreszcie kocurek, po kastracji i zaszczepieniu, mógł dołączyć do reszty zdrowych kotów i hasać razem z nimi za wolierą, a na nas spadł wtedy obowiązek dotrzymania obietnicy o najlepszym na świecie domku.

Zdrowy Rudi odpoczywa na posłanku

I tak nasze kocie nieszczęście rozkwitło w pięknego, biało-rudego kocurka o spokojnym usposobieniu. Chłopiec wciąż nadganiał braki wagi czyszcząc po kilka misek jedzenia na każdym dyżurze i kończąc resztki zostawiane przez inne koty, a my dawaliśmy mu jedzenia ile tylko chciał – ale kto by się oparł jego prośbom o dokładki mając w pamięci jak biedny i chudziutki był całkiem niedawno? Futerko Rudiego zmieniło się w puch jak u kociąt, tak że Rudi wygląda teraz jak biało-ruda, puchata chmurka :)

Biało-rudy puch

Aż w końcu, pewnego styczniowego dnia, nasz rudasek znalazł swój domek, spokojną przystań u kochających, odpowiedzialnych ludzi. Kiedy tylko przyszedł do nowego domu, umościł się na kanapie pod kocami i zasnął kamiennym snem.

Cała kanapa tylko dla mnie!

 

Rudi, nasz chłopiec, który mógł zgasnąć w każdej chwili, a tak dzielnie walczył o życie, cieszy się teraz swoim domkiem i człowiekiem, a przed sobą ma wiele lat szczęśliwego i spokojnego życia. Jest jednym z wielu przykładów, że warto walczyć o każde kocie życie, choćby sytuacja była beznadziejna, a stan zdrowia kota krytyczny. Bo one chcą żyć, a kocia wola życia pokona wszystkie przeciwności, jeśli tylko ma sojusznika w postaci człowieka, który jest gotów walczyć razem z kotem o lepsze jutro.

Dziękujemy wszystkim, którzy nas wspierali w walce o Rudiego, dziękujemy wszystkim którzy pomogli nam finansowo i tym, którzy wspierali nas myślami i dobrymi słowami. To dzięki Wam Rudi może dzisiaj spać na swojej kanapie!

Dziękuję!

Potrzebujemy wolontariuszy!

Posted on

Kocia Przystań potrzebuje wolontariuszy! Dołącz do nas i razem z nami zajmij się karmieniem i mizianiem naszych kociastych. Nie potrzeba dużo wolnego czasu – tylko dużo chęci i miłości, która można ofiarować tym niechcianym, porzuconym, bezdomnym, czekającym cichutko na kociarni na swoje domki!

kontakt przez e-mail: kociaprzystan@gmail.com lub przez stronę na facebook-u.

Nyan Felusiu!

Posted on

Nasz Feluś pojechał dzisiaj do nowego domku w Zawierciu!

Felek. Adopcja 19.01.2013
Felek. Adopcja 19.01.2013

Trzymamy kciuki za twoją aklimatyzację – podbij serca swoich nowych dużych! Nyan koteczku!

Tusia

Posted on Updated on

Dzisiaj trafił do nas nowy kociak. Biedak błąkał się po ulicach w Mikołowie, aż w końcu znalazł sobie ludzi którzy dali mu miskę i wstęp piwnicy, gdzie spał koło pieca i tak wieść o nim dotarła do Kociej Przystani. Kociak nie mógł jednak wiekować w piwnicy, tym bardziej, że okazało się, że ma świerzba w uszkach i robaki.

Tuptuś jest cztero- lub pięciomiesięcznym, uroczym kocurkiem. Lubi się głaskać, rozkłada się na kolanach i mruczy. Na pewno miał kontakt z ludźmi od dłuższego czasu – może się zgubił, albo został wyrzucony? Był bardzo grzeczny podczas podróży autobusami. Jeśli tylko trzymałam place wewnątrz transporterka i patrzyłam mu w oczka, nie płakał, tylko tulił się do moich rąk.

Tuptuś był zszokowany ilością kotów na kociarni… i bardzo denerwuje go Rudi. Widocznie dotąd był pewny, że na świecie istnieje tylko jeden tak piękny, rudy kot, czyli on sam. A tu nagle spotkał drugiego i jego pozycja najpiękniejszego kocurka jest zagrożona :)

Trzymajcie kciuki za Tuptusia żeby wygrał walkę z robaczycą!

PS. Tuptuś okazał się jednak być Tusią. Niżej podpisana wyraża głębokie ubolewanie z powodu płciowego zamieszania, ale dla niej kot wyglądał na chłopca :) Rude kotki są bardzo rzadko spotykane, więc nasza Tusia jest wyjątkowa :)

Bo wolontariat fajny jest – czyli z czym to sie je?

Posted on

Wolontariat to brzmi dziwnie – na początku w każdym razie. Bo o co chodzi? Co mam robić? Czy starczy mi czasu na wszystko? Czy dam radę? Czy muszę mieć specjalne kwalifikację i zdolności? Postaram się odpowiedzieć na te pytania, pojawiające się, kiedy zaczynasz myśleć nad wolontariatem. Trochę tu będzie ogólnych rozważań, trochę i własnych refleksji na temat naszej Kociej Przystani.

Nie wdając się głębiej w rozważania nad ludzką naturą niestety nie każdy człowiek może podjąć wolontariat – ale hej! skoro o tym myślisz, to oznacza, że właśnie Ty możesz to zrobić. Kochasz koty? Nie chcesz żeby cierpiały, chcesz móc zrobić cokolwiek – to na co czekasz? Właśnie ty powinieneś im pomóc, nie ma co oglądać się na innych, nie ma co pogrążać się w złudnym poczuciu bezsilności. Owszem, świata nie zbawimy. Nie sprawimy, że niektórzy ludzie przestaną być okrutni, bezmyślni, głupi, nieczuli. Ale możemy pomóc tym kilku kotom, które staną na naszej drodze. To zawsze kilka uratowanych kotów więcej, kilka futerek wziętych z ulicy, którym dajemy miłość i szanse na swój wymarzony domek.

Jak więc wygląda wolontariat w Kociej Przystani? Nie siedzimy w kociarni cały czas – każdy z nas ma przecież mnóstwo spraw na głowie, nie bój się, że musisz poświęcić temu całe życie osobiste. Przychodzimy na dyżury, ale każdy dyżurujący sam wybiera dzień i porę, kiedy przyjdzie. Standardowo dyżur zajmuje około półtorej do dwóch godzin, więc są to dwie godziny tygodniowo spędzone na dyżurze, w ciągu których sprząta się kotom kuwety, podaje lekarstwa, karmi i głaszcze.

notka1

Czy to trudne? Co muszę umieć? W zasadzie musisz po prostu kochać koty i mieć doświadczenie – choćby ze swoim własnym mruczkiem, wtedy reszty nauczysz się bez problemu. Kiedy zjawiłam się w Kociej Przystani nie miałam bladego pojęcia o podawaniu lekarstw kotom. Jako że moja kotka jest absolutnie „niedopyszczna” i nigdy nie udało mi się jej podać tabletki, jawiło mi się to jak cudotwórstwo. Okazało się jednak, że wystarczy parę wskazówek i kilka prób, żeby nauczyć się podawać tabletki – choć oczywiście zależy to również od kota, one czasem potrafią sobie naprawdę dobrze radzić z nami i naszymi zapędami lekarskimi. Wolontariat nie jest trudny, wystarczy po prostu chcieć i nie obawiać się paru zadrapań (no dobrze, niezdary takie jak ja mają ich całkiem sporo, ale większość wolontariuszy jakoś tego unika).

Kocia Przystań to niewielkie miejsce, gdzie staramy się zapewnić naszym podopiecznym jak najlepszą troskę, wyleczyć, oswoić, pomóc znowu uwierzyć w człowieka, a potem szukamy najlepszego w świecie domku – i kolejny kot zostaje uratowany, dostaje miłość i swojego własnego Dużego. Oczywiście czasem się nie udaje. Trzeba się liczyć z tym, że czasem pomimo ciężkiej pracy, nakładów finansowych, długich godzin spędzonych na kociarni i u weterynarza nie udaje się uratować kociego życia. Nie każda historia ma szczęśliwe zakończenie.

Czy warto? Warto. Nigdy nie zapomnę pierwszego wrażenia po wejściu na kociarnię – rzucający się w moją stronę rozmiaułczany, rozfuterkowany tłumek. One nie pytają kim jesteś, co znaczysz w ludzkim świecie, czy wszystko ci się udaje. One się cieszą, że dasz im jeść, że po twoim wyjściu znowu będą czyste kuwety (które znów będzie można radośnie brudzić). One pytają czy możesz poświęcić im chwilę i podrapać – o, tu za uszkiem właśnie, bo to takie miłe. I jeszcze po grzebiecie. Mrrrau.

mati2

A może czujesz się jak dziwoląg, bo znajomi powtarzają Ci, żebyś w końcu przestał gadać o swoim kocie? Bo się przejmujesz kotem spod bloku i wydajesz ostatnie grosze w tym miesiącu, żeby go nakarmić? W Kociej Przystani spotkasz więcej takich „dziwolągów” i tutaj nikt Ci nie powie żebyś wreszcie przestał gadać o kotach. Tutaj wszyscy rozmawiają o kotach. Każdy z nas ma swój własny świat, własne pasje i problemy, ale łączy nas jedno – miłość do kotów i chęć poprawienia losu jak największej ilości tych cudownych stworzeń.

Kocia Przystań zawsze szuka nowych wolontariuszy, bo nigdy nie dość rąk do pracy i głaskania. Więc jeśli tylko chcesz – nie czekaj, napisz do nas!

PLAKAT WOL