Kocia Przystań

Problemy z kuwetą – czy kot sika złośliwie?

Posted on Updated on

Niekiedy dostajemy od was prośby o poradę odnośnie problemów behawioralnych z kotem. Cieszymy się, że uznajecie nas za osoby godne zaufania i na tyle doświadczone z kotami aby prosić o pomoc. Niektóre pytania pojawiają się częściej niż inne dlatego postanowiłam poruszyć jeden z najczęstszych problemów, mianowicie:

Mój kot sika na łóżko/fotele/kanapę/ubrania na pewno robi to złośliwie. Co mam z nim zrobić?

Zacznijmy od wytłumaczenia jednej podstawowej rzeczy – twój kot nie jest złośliwy!!! Kot nie myśli w ludzkich kategoriach. Nie robi na złość. Nie jest wredny. Powodów dla których kot nagle przestał korzystać z kuwety może być kilka, jednak nigdy nie jest to celowe działanie ze strony kota wymierzone w ciebie jako właściciela. Owszem, kot w ten sposób rozpaczliwie próbuje zakomunikować jakiś problem, jednak nigdy nie jest to świadome, intencjonalne działanie. Przez moje ręce przewinęło się ponad 200 kotów, więc uwierz mi, wiem co piszę.

Pierwsze pytanie jakie zadaję właścicielowi, którego kot sika poza kuwetę to – czy kot jest wysterylizowany/wykastrowany? Jeżeli nie jest, to na 99% przyczyna naszego problemu. W kocie szaleje burza hormonalna i stąd bierze się znaczenie terenu, a niekiedy również agresja. Biegiem do lecznicy wysterylizować kota. Pamiętajcie jednak, hormony będą buzowały w kocie jeszcze przez kilka tygodni po zabiegu. Macie jakieś wątpliwości co do zabiegu? Już ten problem tutaj poruszaliśmy, zapraszam do poradnika.

Jeżeli kot jest wysterylizowany/wykastrowany to koniecznie trzeba wykluczyć przyczyny zdrowotne zanim przejdzie się do kociej psychiki. Kot może mieć po prostu zapalenie dróg moczowych. Jest to dla kota bardzo bolesne. Kot ten ból przy sikaniu zaczyna kojarzyć z kuwetą – a jeżeli w kuwecie boli to trzeba poszukać innego miejsca. Może w innym miejscu nie będzie boleć. Hm… na łóżku też boli? To może spróbuję na kanapie… Twój kot naprawdę nie jest złośliwy. On tylko rozpaczliwie próbuje rozwiązać problem na swój koci sposób. Koniecznie zabierz kota do weterynarza i zrób podstawowe badania – morfologia i badanie moczu. Również cukrzyca, choroby nerek, choroby tarczycy, zwyrodnienia kręgosłupa i stawów mogą być przyczyną sikania poza kuwetę. Dlatego koniecznie skonsultuj się z lekarzem weterynarii. Im szybciej tym lepiej.

Objawy chorób dolnych dróg moczowych:

  • Częstsze wizyty w kuwecie
  • Krew w moczu
  • Oddawanie moczu poza kuwetą
  • Mniejszy apetyt
  • Apatia lub drażliwość
  • Miauczenie podczas korzystania z kuwety

Jeżeli wykluczyliśmy dwa podstawowe problemy to pozostaje kocia psychika. Niestety oznacza to, że musisz włożyć sporo wysiłku żeby zrozumieć na czym polega problem i jak go rozwiązać. Musisz kota uważnie obserwować i poświęcić mu sporo czasu. Kocia psychika jest bardzo delikatna, a zarazem skomplikowana. Nie porównuj kota do człowieka bo wtedy na pewno nie zrozumiesz swojego pupila. A jeżeli już naprawdę potrzebujesz porównywać kocią i ludzką psychikę to myśl o kocie jak o małym dziecku, a nie jak o dorosłej osobie. Jeżeli małe dziecko dopiero co nauczyło się korzystać z nocnika, a ktoś na nie nakrzyczy to może to skończyć się tak, że dziecko nie zdąży na nocnik. Założysz z góry, że taki maluch jest złośliwy? Na pewno nie. I tak właśnie jest z kotem. Kot może być pod wpływem ogromnego stresu.

Wydaje ci się, że kot nie ma powodu do stresu? Musisz pamiętać, że sytuacje zupełnie normalne dla ciebie mogą być bardzo stresujące dla kota. Może z jakiegoś powodu kuweta została przesunięta o pół metra w inne miejsce? Tak, to może być powód, że twój kot się zestresował. A może żwirek jest z innej firmy? Tak, to też może być powód. A może zrobiliście remont, wprowadziliście nowe zwierzę, jedno ze zwierząt odeszło, pojawił się nowy członek rodziny, jeden z członków rodziny się wyprowadził, zmienił ci się harmonogram dnia? Wszystkie takie sytuacje, które dla dorosłego człowieka są normalne, u kota mogą wywoływać ogromny stres. Czasem się zdarza, że nie dojdziemy nigdy pierwotnej przyczyny. Mogło się wydarzyć coś dla nas kompletnie nieistotnego, o czym już dawno zapomnieliśmy. Dla kota to mógł być czynnik wyzwalający stres.

Jednak po kolei. Najpierw musimy wykluczyć problemy związane z samą kuwetą.

Ile masz kotów? Jeżeli masz więcej niż jednego kota musisz mieć więcej niż jedną kuwetę. Należy mieć przynajmniej tyle kuwet ile kotów. A najlepiej jeżeli kuwet jest o jedną więcej niż kotów. Nie oznacza to oczywiście, że każdy kot bedzie miał swoją. Koty będą się wymieniać, krążyc między kuwetami. Być może niektóre będą korzystać z jednej kuwety na siku, a z drugiej na kupę. Więc nawet jeżeli masz jednego kota, dwie kuwety mogą rozwiązać problem.

Koty to czyściochy. Nie raz pewnie widzisz jak kot intensywnie myje swoje futerko chociaż wydaje się ono być perfekcyjnie czyste. Dlatego jakiekolwiek odchody zalegające w kuwecie mogą kota skutecznie zniechęcić. Sprzątaj regularnie kuwetę. Co najmniej dwa razy dziennie, a jeszcze lepiej jeżeli widzisz, że kot skorzystał z kuwety posprzątaj od razu. No i co kilka dni trzeba wymienić cały żwir i wymyć porządnie kuwetę środkami pozbawionymi intensywnego zapachu. Zapach detergentów też może kota skutecznie odstraszyć.

Może masz nieodpowiednią kuwetę – jedne koty skorzystają tylko i wyłącznie z odkrytej kuwety inne wolą zakrytą. A może kuweta jest za mała? A może posiadasz kuwetę samoczyszczącą i kot po prostu boi się tego dźwięku? A może twój kot się zestarzał, bolą go stawy a ranty kuwety są za wysokie?

Żwir – na rynku istnieje wiele rodzajów żwiru. Nie każdy rodzaj będzie odpowiadał twojemu pupilowi. Jeżeli wiesz, że twojemu kotu odpowiada tylko i wyłącznie jeden rodzaj żwiru nie zmieniaj go na siłę. Jeżeli masz więcej kotów może zdarzyć się taka sytuacja, że w kilku kuwetach będziesz miał różne rodzaje żwiru. Jeżeli chcesz przestawić kota na inny żwir nigdy nie rób tego gwałtownie! Są dwie metody. Obok kuwety ze stosowanym żwirem stawiasz drugą z nowym żwirem. Druga metoda – dodaj niewielką ilość żwirku nowego do starego, co kilka dni stopniowo zmieniając proporcje.

Poziom żwiru w kuwecie musi być zawsze podobny. Co więcej, zbyt mała ilość żwiru w kuwecie może również zniechęcić.

Ostatnie, ale bardzo ważne – lokalizacja kuwety. Po pierwsze kuweta nie może stać zaraz obok misek. Jesz podczas korzystania z toalety? Nie? Więc nie oczekuj tego od kota. Kuweta powinna stać w miejscu chociaż trochę ukrytym, tak aby kot miał odrobinę prywatności. Nie może również stać obok hałaśliwych urządzeń, tak aby kot się nie wystraszył. Nigdy nie przesuwaj kuwety o więcej niż pół metra na raz. Chcesz zmienić lokalizację kociej kuwety? Przesuwaj codziennie kuwetę o kilkanaście centymetrów, aż do upragnionego miejsca. Uważasz, że to uciążliwe? A sikanie na dywan jest mniej uciążliwe?

Przyczyną może nie być kuweta sama w sobie, a jakaś inna sytuacja stresowa (przykłady już wymieniłam powyżej). Oczywiście nie będziesz się powstrzymywać całe życie od remontu bo kot się może zestresować. Jednak trzeba kotu akceptację nowej sytuacji maksymalnie ułatwić. Bardzo pomocne mogą się tu okazać specjalistyczne preparaty w dyfuzorze do kontaktu, np. Feliway albo Pet Remedy. Z własnego doświadczenia wiem, że mogą zdziałać naprawdę wiele. Jednak same w sobie nie wystarczą. Koniecznie musisz poświęcić kotu dużo uwagi. Baw się z kotem. Machanie wędką podczas gdy wpatrujesz się w telewizor nie wystarczy. Kot ma być po zabawie tak zmęczony, że leży na boku, dyszy i nie jest w stanie się podnieść. Możesz do tego użyć laserka. Możesz też bawić się wędką. Najlepiej jeżeli zabawka na wędce udaje prawdziwą ofiarę. Zabawka może przed kotem uciekać, przyczaić się na chwilę ze rogiem kanapy, tak aby kot mógł zapolować. Zabawka może też schować się w pudelku z szeleszczącą folią. Wykaż się odrobiną fantazji w zabawie z kotem, a zobaczysz ogromną poprawę w zachowaniu twojego kota. A i tobie taka zabawa zacznie sprawiać ogromną przyjemność – w końcu to naprawdę urocze, przyglądanie się jak kot z ogromnym zaangażowaniem i skupieniem poluje na myszkę zagrzebaną w papierach ;)

A może kot ma za mało „kociej przestrzeni”? Nawet jeżeli masz ogromne mieszkanie to może nie wystarczać, jeżeli jest urządzone minimalistycznie i brakuje w nim kryjówek. Kot lubi się chować. Może warto za kanapą albo pod stołem schować pudełko wyłożone kocykiem. Albo położyć gdzieś tunel dla kota. Naprawdę nie musisz wydawać tysiąca złotych na ogromny drapak aby twoje mieszkanie było bardziej „kocie”. Pomyśl gdzie możesz zorganizować dla kota jakieś kryjówki. Tak aby kot mógł się bezpiecznie schować gdy przychodzą goście lub gdy ma ochotę odpocząć. Kot nie zawsze ma ochotę leżeć na kanapie. A może twój kot ma potrzebę wspinania się? Moja kotka uwielbia siedzieć na lodówce i patrzeć na wszystko z góry. Są koty dla, których idealne miejsce jest pod samym sufitem. Może warto zainstalować gdzieś niewielkie półeczki na których kot może się ukryć. Możliwości jest naprawdę wiele. Jest to szczególnie ważne jeżeli kot nie jest jedynym zwierzakiem w domu. Koty, nawet bardzo zaprzyjaźnione niekiedy potrzebują od siebie nawzajem odpocząć.

Bardzo ważne jest również żeby dokładnie wyczyścić miejsca, które zasikał kot. Mogą tu być potrzebne neutralizatory zapachów. Nawet jeżeli pozbędziesz się przyczyny, a zapach pozostanie kot może sikać w to samo miejsce.

Pamiętajcie również – nie jesteśmy weterynarzami, ani nie mamy dyplomów kocich psychologów. Powyższe rady w wielu przypadkach mogą okazać się skuteczne. Jak już wspominałam kocia psychika jest bardzo skomplikowana, a każdy przypadek jest inny. Dlatego w takim artykule nie jestem w stanie przedstawić rozwiązania każdego możliwego problemu. Jeżeli w przypadku twojego kota powyższe rady okazały się nie skuteczne, proszę nie zakładaj z góry, że ten przypadek jest nie do rozwiązania. Nie oddawaj kota do schroniska, nie krzycz na niego, nie karz go. Skonsultuj się z kocim psychologiem. Taka porada może trochę kosztować. Jednakże taka osoba przyjedzie do ciebie do domu, porozmawia z tobą, pozna twoje zwierzaki. I na miejscu, mając rozeznanie w sytuacji najprawdopodobniej będzie w stanie ci pomóc. Spróbuj bo warto. Oddanie do schroniska skończy problem dla ciebie. Jednak twojemu kotu pozostanie trauma do końca życia.

Loki

Posted on Updated on

Dziękujemy serdecznie za wszystkie wpłaty na Lokiego (oczywiście zbieramy dalej – kot będzie na naszym utrzymaniu prawdopodobnie przez wiele miesięcy). Kotek w sobotę trafił na dom tymczasowy, gdzie zostało mu zmienione imię na Laki.

Przez cały ostatni tydzień Laki przebywał na szpitaliku u doktora Czingona. Doktorowi chcemy bardzo serdecznie podziękować za troskliwą opiekę nad naszym podopiecznym. Tak jak już wcześniej pisałam, Kocia Przystań nie była by w stanie funkcjonować bez zaangażowania gabinetów weterynaryjnych. Koty często trafiają do nas w bardzo ciężkim stanie, opieka nad nimi jest trudna i wymagająca. Nie dalibyśmy rady tego dokonać gdyby nie pomoc lekarzy weterynarii z którymi współpracujemy. Dlatego jesteśmy ogromnie wdzięczni doktorowi Czingonowi za wszystko co zrobił dla Lakiego (jak również dla Paszy). Dziękujemy również za cierpliwość i wyrozumiałość z jaką odpowiada na niekończącą się listę pytań zarówno na wizytach jak i telefonicznie.

A co do Lakiego – na razie potrzebuje czasu żeby przyzwyczaić się do nowego miejsca i do noszenia pieluszek. Chociaż jak na razie jest zadziwiająco grzecznym kotem. Będziemy na bieżąco informować co u Lakiego słychać.

Oprócz wsparcia finansowego można również podarować Lakiemu wszystko to co jest potrzebne do opieki nad niemolęciem: podklady 60×90, pieluszki – active baby, maść – polibiotic, sudokrem, chusteczki nawilzane.

 

 

SAM_0013

 

 

SAM_0014

 

SAM_0004

 

SAM_0006

Pasza po operacji

Posted on Updated on

Ostatni wpis jest z poniedziałku. A u nas w tym tygodniu już się zdążyło bardzo dużo wydarzyć.

Może zacznę jednak od wieści na temat Paszy. Przyszły wyniki z biopsji i okazało się, że to nowotwór – mięsak. Myśleliśmy, że jest to dla niego wyrok śmierci, że już nic się nie da zrobić. Nowotwór jest w takim miejscu, że weterynarze uznali guz za nieoperacyjny. Jednak zdecydowaliśmy się na jeszcze jedną konsultację. Weterynarz obejrzał bardzo dokładnie Paszę, zrobił kilka zdjęć RTG, długo się zastanawiał nad tymi zdjęciami i również stwierdził, że lepiej tego nie ruszać… Jednak na następny dzień po dokładnym przemyśleniu tematu uznał, że warto spróbować. Uprzedził nas, że będzie to operacja paliatywna, że może da mu to kilka miesięcy życia i nie jest w stanie obiecać ile to będzie miesięcy. Usłyszałam również całą listę zagrożeń związanych z operacją, np. uszkodzenie nerwu (co może spowodować opadanie powieki) i deformacja twarzy. Istniało również ryzyko, że trzeba będzie usunąć oko.

Jednak decyzja była szybka – operujemy. Dla tego kota to była jedyna szansa na ratunek. Pomimo, że Pasza na co dzień był radosny i chętny do mizianek widać było, że nowotwór powoduje ogromny dyskomfort. Cały czas próbował drapać to oczko. Dlatego pomimo ogromnego ryzyka zdecydowaliśmy się na operację. To była jedyna szansa na podarowanie mu kilku miesięcy życia.

Po operacji Pasza czuje się dobrze. Pasza nie będzie już odczuwał dyskomfortu z powodu ogromnego guza. Na razie kotek dochodzi do siebie po operacji, przebywa na szpitaliku u doktora. Jak będziemy mieć nowe wieści to na pewno się nimi podzielimy.

We wtorek wieczorem na kociarnię trafił Jackson. Nie stawał na łapce dlatego wczoraj byliśmy na konsultacji u chirurga. Po zrobieniu RTG okazało się, że łapka na szczęście nie jest złamana. Kotek najprawdopodobniej nadepnął na szkło, gwóźdź lub inny ostry przedmiot i ma łapkę zranioną. Dostał antybiotyki, łapkę trzeba przemywać i Jackson dojdzie do siebie. Jest pięknym czarnym, miziastym kocurkiem. Jak tylko wyleczymy łapkę, będziemy mu szukać nowego domu. Na zdjęciu Jackson z wygoloną łapką.

SAM_0027

SAM_0031

 

Viserion, nasz trójłapek z białaczką, ma się dobrze. Wychodzi na spacerki na korytarz. Uwielbia siedzieć na kolanach i wystawiać brzuszek do głaskania. Jest niesamowicie gadatliwy. Szczególnie wtedy gdy po spacerze trzeba go zamknąć w boksie. Ogłasza wtedy całemu światu co myśli o tej niesprawiedliwości. Mamy nadzieję, że uda się znaleźć dla niego dom tymczasowy.

SAM_0026

SAM_0020

 

SAM_0005

SAM_0022

 

We wtorek dostaliśmy zgłoszenie o jeszcze jednym kotku w bardzo ciężkim stanie. Kotek trafił do lecznicy o której już tu pisałam – do Pawetu, a potem na dom tymczasowy do naszej wolontariuszki. Teraz dochodzi do siebie. Jak tylko dostanę jakieś zdjęcia to zamieszczę.

Viserion – trójłapek z białaczką

Posted on Updated on

Piątek, godzina 23.00 – dzwoni mój telefon. To Ola, nasza wolontariuszka, przerażonym głosem poinformowała mnie, że znaleźli z chłopakiem kota bez łapy. Oczami wyobraźni zobaczyłam krwawą masakrę, wypadek samochodowy z udziałem kota i pełno krwi dookoła. Jednak myliłam się. Kot najwyraźniej łapy nie posiada od dawna, ponieważ kikut jest ładnie obrośnięty futerkiem. Kotek był zaniedbany i przerażony. Pozwolił wolontariuszom wziąć się na ręce, nakarmić i zawieźć na kociarnię. Wsadzony do boksu od razu usnął.

Następnego dnia rano kotek od razu pojechał do weterynarza. I tutaj spotkała nas kolejna przykra niespodzianka – test na białaczkę wyszedł pozytywny. Na teście pojawiła się ledwo widoczna kreseczka, dlatego powtórzymy test za kilka tygodni, aby mieć pewność.

Viserion jest niesamowitym miziakiem. Zamknięty w boksie miauczy głośno, dopominając się o uwagę. Najchętniej siedziałby na kolanach lub zwiedzał na tych swoich trzech łapkach. Niestety Viserion nie może trafić na część adopcyjną do reszty kotów. Ponieważ jest nosicielem białaczki musi być odizolowany. Jeżeli szybko nie znajdzie przynajmniej domu tymczasowego, czeka go życie w boksie. Podczas dyżurów nasi wolontariusze będą go wyprowadzać na korytarz, jednak resztę dnia będzie zamknięty. Nasze domy tymczasowe są przepełnione. Nie mamy możliwości przenieść go w inne miejsce.

Ponieważ wirus kociej białaczki nie przenosi się na żadne inne zwierzęta, ani ludzi Viserion może trafić do domu z jakimkolwiek innym zwierzakiem.

Proszę, pomóżcie nam znaleźć dla Viseriona jakiś dom, choćby tymczasowy. Dajmy mu szansę na normalne, radosne życie.

W najblizszym czasie postaramy się zamieścić więcej zdjęć Viseriona

 

Ps. Ostatnio pytaliście o zdrowie Paszy. Do końca tygodnia zamieścimy więcej informacji o tym co u Paszka. Na razie jesteśmy w trakcie konsultowania go. Gdy będziemy wiedzili coś więcej o jego leczeniu na pewno was o tym poinformujemy. Na razie Paszek został ubrany w kołnierz, żeby nie rozdrapywał sobie oczka. Na jedzonko za każdym razem rzuca się jak byśmy go przez tydzień nie karmili ;) Natomiast po jedzonku intensywnie dopomina się o mizianki :)

CAM00909

Szukamy domu tymczasowego

Posted on

Szukamy domu tymczasowego na cito dla tych 2 kocich młodzieńców. Przedstawiamy Edwarda (ten z uszkodzonym oczkiem po prawej) i Emila (po lewej). Kociaki mają około 5 miesięcy, są na „wylocie” leczenia.
Prosimy o pomoc.
Kotki na dom tymczasowy trafią z klatką i wyposażeniem. Na kociarni nie ma miejsca dla takich podlotków – jest zbyt duże ryzyko że się rozchorują na tyle poważnie że mogą nie przeżyć.
Kontakt:
kociaprzystan@gmail.com
Marta: 694 168 129

 

kocurki

 

kocurki 2

Tales

Posted on

Chciałam nakręcić filmik jak Tales się ślicznie bawi piórkami, a Tales na widok piórek zaczął się po ziemi tarzać i mruczeć. A piórkami zaczął się bawić jak mi się bateria w aparacie rozładowała ;) Za to piórka strasznie się Klakierkowi spodobały. A gdy inne koty zobaczyły, że bawię się z Klakierkiem to miałam cztery koty chętne do zabawy i jedną wędkę z piórkami.

Za to Elia z Dżilą w taką deszczową pogodę olały piórka i schowały się obie w jednej budce.

 

 

 

IMG_20140630_123010

Niewidoczne kocie anioły

Posted on

Na naszym blogu jeszcze nie padło ani jedno słowo o bardzo ważnych osobach, bez których Kocia Przystań nie mogłaby funkcjonować. Są to ludzie dzięki którym nasze futerka przechodzą taką przemianę jak Harry. O kim mowa? Oczywiście o weterynarzach. A głównie o przychodni weterynaryjnej Pawet (pawet.pl). Cała załoga Pawetu leczy nasze koty z ogromnym zaangażowaniem i są to weterynarze, których możemy całym sercem polecić. Uwielbiam ich delikatne podejście do zwierząt, a także ogromną cierpliwość z jaką odpowiadają na moje setne głupie pytanie (przyznaję, że jak jadę z kotem do weterynarza to zazwyczaj zadaję milion głupich pytań).

Ale zamiast ich wychwalać może po prostu pokażę wam co zdziałali. Bo oprócz „zwyczajnych” kocich katarów, grzybicy, świerzbu usznego czy innych chorób, które koty przynoszą na kociarnię bardzo często, przez ich ręce przewijały się również trudniejsze przypadki.

Widzicie zdjęcie Bożenki? To z zamglonymi oczkami. Jak do nas trafiła byliśmy pewni, że będzie kotką niedowidzącą. Dzięki intensywnemu leczeniu w Pawecie możemy podziwiać jej piękne zielone oczka. A Bożenka może radośnie skakać po najwyższych półkach na kociarni i rozstawiać inne koty po kątach (tak, nasza słodziutka Bożenka to typ „rządzicielki”)

bożenka z biednymi oczkami

 

bożenka teraz

Kolejnym przypadkiem jest Grisza. Grisza jest już w swoim nowym domu, jednak przeszedł zapalenie ucha środkowego. Po chorobie został mu delikatnie przekrzywiony łebek, tak jak by był cały czas zdziwiony.

grisza

A wczoraj w Pawecie została wysterylizowana Figusia. Figusia jest 10-letnią kotką z chorym serduszkiem. Długo zastanawialiśmy się czy warto ją sterylizować, jednak ostatecznie zdecydowaliśmy się na ten zabieg. Figusia zabieg zniosła dobrze, dzisiaj, gdy weszłam na kociarnię przywitała mnie radośnie mrucząc, a kubraczek posterylkowy leżał obok niej. Założyłam jej ubranko po raz kolejny i zrobiłam szybko zdjęcie na dowód.

SAM_0187

Dlatego cała ekipa Kociej Przystani chce serdecznie podziękować weterynarzom z Pawetu, za to że leczycie nasze kociaki z tak ogromnym zaangażowaniem. Mamy nadzieję, że nasza współpraca będzie się układać pomyślnie jeszcze przez długi czas.

DZIĘKUJEMY! :)

Dwoje białaczkowych dzieci caly czas szuka domu – Levis i E.T.

Posted on

levis

 

Levis i E.T. to dwa radosne kocurki. Jak wszystkie kociątka uwielbiają psocić. Potrzebują opieki i miłości. Te dwa małe slodziaki zapewne już dawno znalazłyby dom. Jednynm problemem jest to, że są nosicielami białczki. Pomimo tego, że kot z białaczką może żyć długie lata w zdrowiu, bardzo trudno jest takim kotkom znaleźć dom. Koty które są nosicielami białczki muszą trafić do domu bez innych kotów (lub mieszkać z takimi, które również są nosicielami białaczki). Wirus białaczki nie przenosi się na ludzi, ani inne zwierzęta poza kotami, dlatego kociak mógłby także mieszkać w domu z przyjaznym psem, królikiem, świnką morską lub jakimkolwiek innym zwierzakiem.

DSC_0097_resize

Levis – uwielbia się bawić i poznawać otoczenie. Wszystko sprawdza, ogląda, bada. Jest ciekawski i żywiołowy, jak każdy mały kociak. Uwielbia pieszczoty i potrafi sam się o nie upomnieć miaucząc lub wskakując na kolana. Głaskany pięknie mruczy. To mały koci gaduła, który lubi „rozmawiać” z człowiekiem w swoim kocim języku.

DSC_0096_resize

E.T. – bezbronne maleństwo znalezione na placu szkolnym. Siedział na betonie,ze zwieszoną główką, nie poruszał się. Oczy i nos całe zaklejone od ropy. Nie widział, gdzie jest, bardzo ciężko oddychał. Na szczęście znalazły się przyjazne ręce, które zaniosłygo do weterynarza. Obecnie jest radosnym, małym łobuzem. Uwielbia psocić i tulić się do czlowieka

 

levis 4

 

levis

Co nowego w Kociej Przystani?

Posted on Updated on

U nas dzieje się naprawdę wiele. Chociaż ostatnie posty były nieco przygnębiające, to zapewniam was, że na kociarni potrafi być również wesoło. Na potwierdzenie załączam poniżej kilka filmików.

Najpierw jednak, napiszę wam co słychać u Talesa i Paszy. Wpłynęła od was spora suma pieniędzy za którą pięknie dziękujemy. W najbliższych dniach zamieścimy dokładne rozliczenie. Ponieważ Tales nie jest już młodym kotem, a każda operacja wiąże się z ryzykiem, zdecydowaliśmy zasięgnąć jeszcze jednej opinii. Weterynarz po wysłuchaniu historii leczenia i przebadaniu Talesa uznał, że problem najprawdopodobniej ma podłoże stresowe. Dlatego jeżeli nie załagodzimy stresu istnieje duże prawdopodobieństwo, że problem wróci. Na razie Tales dostał piękną, fioletową obrożę behawioralną w której wygląda jeszcze przystojniej niż dotychczas. Została mu również zmieniona karma z urinary na Feline Urinary Stress. Oczywiście gdyby Tales mógł trafić na dom tymczasowy, byłaby to najlepsza opcja. Ale zdajemy sobie sprawę z tego, że w tej chwili jest to niemożliwe. Tales sika poza kuwetą i swój dom tymczasowy zamieniłby w jedną wielką kuwetę.

Istnieje pewne prawdopodobieństwo, że nie trzeba będzie wykonywać u Talesa operacji. Proszę was trzymajcie mocno kciuki żeby obyło się bez operacji!!!

Oczywiście cała suma, która została przelana na Talesa i Paszę zostanie przeznaczona na ich leczenie. Ostatnia konsultacja, obroża i karma kosztowały 130zł. Za niedługo trzeba będzie zrobić Talesowi badanie moczu. Także nawet bez operacji jego leczenie wygeneruje ogromne koszty.

Co do Paszy- cały czas czekamy na wyniki biopsji. Natomiast Pasza cały czas jest radosnym i rozmruczanym kotem, który uwielbia wyglądać przez okno i jeść.

 

Mała zagadka – potraficie zgadnąć która z dziewczynek to Mizia, a która Elia?

SAM_0180

 

Spójrzcie jak Tales pięknie prezentuje się w swojej nowej obroży

SAM_0162

 

Oczywiście dla wszystkich kotów największą atrakcją jest okno

SAM_0154