Przedwiosenne WIETRZENIE SZAF – RUSZAMY!!!

Uwaga!!! Ruszamy z nową akcją – WIETRZENIE SZAF. 

Nadchodzi czas przedwiosennych porządków, wielu z Was zagląda wtedy do szaf i nadziwić się nie może ile tam różności.. I co z tym bogactwem zrobić? Mamy dla Was świetną propozycję. Podzielcie się z nami tym, co Wam niepotrzebne: Wy będziecie mieć więcej miejsca w szafach  i szafeczkach, a koty z Kociej Przystani pełne brzuszki. Naprawdę warto. Możecie bez wysiłku pomóc potrzebującym kotom. Zapraszamy do pomocy :)

12565605_1022106111179582_6763695000873626142_nszafy

Podsumowanie roku 2015 w Kociej Przystani

Nim się obejrzeliśmy minął pełny miesiąc nowego roku, a my nawet nie zdążyliśmy podsumować 2015.
Najbardziej jesteśmy dumni z tego, że w zeszłym roku udało się nam znaleźć domy dla 90 futrzaków:) Może nie jest to liczba,  która wywołuje zawrót głowy –  prawie 100 kotów zostało „zgarnietych” z ulicy by po „odnowie biologicznej” zyskać cudowny dach nad głową, ale jeśli spojrzycie na swoje smacznie śpiące kociaki z myślą,
że to właśnie mógłby być lub może i był wasz futrzak to każda dwucyfrowa liczba ma większą moc.
Oprócz udanych adopcji udało nam się, dzięki wsparciu fundacji PZU i nieocenionej pomocy Adriana z firmy Haka, wyremontować naszą kociarnię. Zyskaliśmy nie tylko na nowym- lepszym – wyglądzie, ale przede wszystkim
na funkcjonalności i higienie.
Niestety skończyliśmy rok 2015 z długami… Ciężko jest nam o tym mówić publicznie, gdyż jesteśmy bardzo wdzięczni za dotychczasową pomoc, ale sytuacja nas do tego zmusza. Ostatnie 2 miesiące wyczerpały do cna nasze możliwości finansowe a konto świeci pustkami. Staramy się zdobywać fundusze innymi drogami, lecz nie przynoszą one wystarczających rezultatów. Nie podołaliśmy i jesteśmy zmuszeni poprosić Was o pomoc.
Na dzisiaj mamy do spłacenia fakturę u weterynarza za grudzień na niespełna 1100zł, z myślą że właśnie kończy się styczeń i kolejna (mamy nadzieję o wiele mniejsza ) spłynie na dniach.
Oprócz tych faktur musimy zorganizować środki na karmy specjalistyczne Urinary, Renal i Gastrointestinal Moderate colorie. Dodatkowo musimy zakupić suplementy diety takie jak: renavet, urinovet i urinomet.
Większość tych wydatków związana jest z naszymi, już nie tak nowymi, rezydentami. Dżila, Mieszko i Sylvio cierpią na problemy z układem moczowym, bez karmy urinary i zakwaszania ich moczu suplementami, odkładają się im kamienie i dochodzi do stanów zapalnych.

12630720_543489469140713_185429826_o

Z kolei Jack i Kardamon mają uszkodzoną trzustkę, przez co również muszą być na specjalnej diecie. U Kardamona
w związku z chorobą trzustki, wysiadły nerki. Pomimo to kotek wywalczył sobie drugie życie i obecnie ma bardzo dobre wyniki pozwalające na normalną egzystencję, niestety do końca życia musi spożywać karmę renal.

12669133_543489419140718_2125513618_o
Na końcu listy wydatków są te najbardziej przyziemne czyli czynsz, żwirek i karma bytowa i sucha i mokra.
Tutaj na szczęście przychodzicie nam z pomocą w postaci darów, za co ogromnie dziękujemy.

Nie poddajemy się ale bez Was nie damy rady. Prosimy o wsparcie.

Tak wyglądają wydatki związane z karmami:
http://www.zooplus.pl/shop/koty/karma_dla_kota_sucha/royal_canin_veterinary_diet/urinary1/307048
http://www.zooplus.pl/esearch.htm#q%3Drenal%26cats%3D1Koty%257C2Karma%2520sucha%2520dla%2520kota%26catl%3D3%26p%3D1%26ci%3DCategory_facet%253D1%253A2Karma%2520sucha%2520dla%2520kota
http://www.zooplus.pl/esearch.htm#q%3D%2520Gastrointestinal%2520Moderate%2520colorie%26cats%3D1Koty%257C2Karma%2520sucha%2520dla%2520kota%26catl%3D3%26p%3D1%26ci%3DCategory_facet%253D1%253A2Karma%2520sucha%2520dla%2520kota
a tak z suplementami:
http://sklep.mvet.pl/Drogi-moczowe/Choroby-nerek-2/produkt.2915/
http://sklep.mvet.pl/Drogi-moczowe/Choroby-pecherza-moczowego-2/produkt.2921/
http://www.kocimietka.pl/suplementy/594-urinomet-cat-dolfos.html

Prosimy, wrzućcie piątaka na biednego kociaka Uśmiech

 

Noworoczne porządki na kociarni …

W sobotę rozpoczęliśmy noworoczne porządki na kociarni. Kotów nie ma za wiele i jest szansa naprawdę porządnie posprzątać. Dlatego, kto tylko miał czas i chęci przyszedł pomagać. Było co robić: mycie płytek, klatek, drapaków, mebli, rozkręcanie boksów do naprawy, pucowanie, szorowanie. Dzięki temu, że było nas więcej praca szła sprawnie
i w miłej atmosferze.
A wszystkiemu przyglądały się zdziwione i zdystansowane koty patrząc na nas tak, jakby chciały powiedzieć „ale o co chodzi?”, „po co to zamieszanie?”.

12494026_534043520085308_505131117_o

Kocia Przystań na Dniu Wolontariusza w zaprzyjaźnionym Gimnazjum nr 13

Wolontariusze z Kociej Przystani  Agata i Adrian odwiedzili w poniedziałek 14 grudnia zaprzyjaźnione Gimnazjum nr 13 i uczestniczyli w obchodach Dnia Wolontariusza. Przeprowadzili warsztaty z młodzieżą zachęcając do wolontariatu w Kociej Przystani i pomocy osiedlowym kotom. Potem, wspólnie z wolontariuszami z innych organizacji pozarządowych wzięli udział       w debacie, odpowiadając na pytania uczniów i dyskutując o tym: dlaczego warto pomagać? jaki powinien być wolontariusz? jakie wyzwania stoją przed wolontariatem w XXI w.

12415999_529742673848726_2123346296_o(1)

Załoga Kociej Przystani – część II

A oto kolejna z naszych cichych bohaterek (pewnie za to słowo się obrazi, bo jest skromna). Trudno ją namówić na zdjęcie czy mówienie o sobie. Woli po prostu działać. Niezawodna, odpowiedzialna, twarda; jak trzeba, zmyje głowę każdemu bez względu na wiek i funkcję.

 Angie lub inaczej Ciocia Samo Zło jak o sobie mówi…

„Nie lubi mówić/pisać o sobie, woli porozmawiać z kotami. Koty (i psy) uwielbia, ludzi mniej i z wzajemnością;) Czyni dobro przez kradzieże kocich koopali z kuwet, mizianie kocich łebków i wożenie kocich zadków do weterynarzy, niekiedy przygarnie bidoka na DT, często narzeka i próbuje ogarnąć (para)medycznie kociarnię. Nie boi się wbić gwoździa w ścianę (w zasadzie robi to z użyciem kołków rozporowych i wkrętów) i igłę w kota ;)
Dodatkowo regularnie próbuje okiełznać psie „potwory” ze schroniska.”
12405120_529748777181449_736788322_o

Załoga Kociej Przystani – część I

Rozpoczynamy cykl, w którym będziemy prezentować niezwykłych ludzi, którzy tworzą Kocią Przystań. Bez ich codziennej pracy i zaangażowania, szalonych pomysłów, odwagi w realizacji celów i spełnianiu kocich marzeń nie byłoby tego cudownego miejsca.

Oto pierwsza z galerii ciekawych i oryginalnych postaci – Agata, która mówi o sobie tak:

„Z wykształcenia lingwista, nauczyciel i tłumacz, z zamiłowania weteran gier video i bywalec koncertów, z aspiracji przyszły władca Polski lub świata. Dni Agaty C. upływają na uprzykrzaniu ludziom życia, pisaniu ogłoszeń adopcyjnych i babraniu się w kocich kupach.”


12318323_522595327896794_1049805443_o

                                                                                         cdn.

Przepis na wolontariusza ;)

Weź dużo dobrej woli i chęci działania. Połącz to z miłością do zwierząt, np. kotów. Dołóż miarkę własnych talentów. Talenty mogą być różne, a każdy się przydaje (wybierz właściwy dla Ciebie):

-umiejętność obchodzenia się ze zwierzętami
– talent literacki (ogłoszenia, artykuły),
– talent fotograficzny (żeby robić dobre zdjęcia do ogłoszeń)
– talent plastyczny (plakaty, ogłoszenia, projekty do kalendarzy, ulotek)
– talent i umiejętności medyczne (do pomocy kotom chorym, czyszczenia uszu, zakrapiania oczu)
– talent organizatorski, aby realizować różne imprezy, eventy i wszystko dobrze działało
– talent logistyczny (bo czasem jednego dnia trzeba złapać kota, dowieźć go na kociarnię, potem do weterynarza, po drodze iść do pracy, po pracy odebrać i dowieźć na kociarnię)
-talent ekonomiczny (bo trzeba umieć dobrze gospodarować pieniędzmi od darczyńców)
– talent kulinarny (pyszne poczęstunki, ciasta dla darczyńców)

Do wybranego talentu dodaj  szczyptę twórczego myślenia i inspiracji, by stale robić coś nowego i zachęcać innych do pomagania.

Wszystko to wymieszaj i koniecznie połącz z dużą dozą wytrwałości i pracowitości.  Przydadzą się także
do dekoracji dania umiejętność posługiwania się mopem, ścierką i miotłą. Jako wisienka na torcie niechaj zabłysną zdolności „złotej rączki”.
Wszystko to razem należy zamieszać i czekać, aż wyrośnie….. WOLONTARIUSZ ;)

12233394_518642191625441_636599650_n12231350_518642178292109_1003129282_n12231171_518642134958780_1924952907_n(1)12243998_518642154958778_1529927011_n

Kto chętny się przyłączyć?

A tymczasem na kociarni…

12255566_518718164951177_755288242_o

Scena I: szpitalik, kotki Orchidea, Mira i Trinity zostały tutaj przeniesione, ponieważ nie lubią licznego kociego towarzystwa.
Mimo to nadal wybuchają między nimi spory i dyskusje.
Przysłuchują się im zamknięte w boksach koty przebywające na kwarantannie (Mieszko, Jacuś).

Oto nasi bohaterowie:

12250272_518751501614510_1891374898_o 12255472_518753314947662_368071541_o12250745_518755138280813_581640586_o

12207961_516668001822860_2028346938_n

Na kociarni w dzień dyżurowy takie słyszy się rozmowy:
Trinity: – może pani się o mnie oprze i w wyborach kocich poprze?
Orchidea: – nie ma mowy ma kochana, przecież znów dostałaś bana
Mira: – rzecze na to kotka Mira – przestań  Trini, ty masz świra, ciągle
fukasz, syczysz, buczysz, kiedy tego się oduczysz?
Trinity: -cóż się dziwić,  chcę do domu, tak jak każdy z nas kochana, chciałby
mieć swojego pana, lux jedzenie i posłanie, plus mizianie i głaskanie, a ty
nie chcesz i nie fuczysz? Kiedy tego się oduczysz?
Mieszko: – rzecze na to kocur Mieszko – spójrz na Jacka, ten koleżko, wkurza mnie
niemiłosiernie, wciąż się wierci, biega, bawi, stuka łapą po suficie, ja to mam przegrane życie
Wolontariusz: – wolontariusz po brzuszku Mieszka klepie: „Jak tam Mieszko coraz lepiej?”
Mieszko: -dzięki, dzięki, nie najgorzej, ale mały tu być nie może…
Wolontariusz: – och już my się postaramy, ogłoszenia wszędzie damy, bo nie może taki
malec, siedzieć w boksie sam jak palec.
Mieszko: – no to spieszcie się kochani, bo me życie jest do bani…

12255198_518751724947821_1948485277_o

 

Młodzi wolontariusze poznają Kocią Przystań.

W dniu 15 listopada 2015 roku mieliśmy okazję gościć uczniów z pobliskiego Gimnazjum nr 13, którzy postanowili na własnej skórze poczuć co oznacza wolontariat. Uczniowie zapoznali się z działalnością naszego stowarzyszenia, zasadami tam panującymi, specyfiką pracy wolontariusza, regułami dotyczącymi oddania zwierzęcia pod opiekę Kociej Przystani oraz jego adopcji. Dodatkowo podjęli się sprawdzenia swoich umiejętności w praktyce. Przez czas dyżuru oprócz zabaw z podopiecznymi wykonywali czynności porządkowe. Zaskoczeniem okazał się fakt, iż młodzież ochoczo wykonała wszystkie, zazwyczaj nie do końca lubiane, prace. Przestawiamy przemyślenia jednej z uczennic uczestniczących w dyżurze: „Miałam przyjemność wybrać się wraz z kolegami i koleżankami z mojego gimnazjum do kociarni prowadzonej przez Stowarzyszenie Kocia Przystań. Wyjście zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Z jednej strony mogłam poczuć się jak wolontariuszka i poczuć radość z przebywania z kotami, które bardzo lubię. Z drugiej strony przekonałam się, że opieka nad zwierzętami to nie tylko dobra zabawa i świetnie spędzony czas, ale także ciężka i odpowiedzialna praca. Odchodząc z kociarni poczułam wielki smutek, że te wspaniałe koty, nie mają właściciela i kogoś, kogo mogłyby kochać. Chciałabym jeszcze kiedyś odwiedzić to miejsce.”

12248859_518663048290022_1158162796_n

Wolontariusz – dziwak, szaleniec, czy człowiek z sercem na właściwym miejscu?

Do zadania sobie tego pytania skłoniło mnie zdanie pewnej znajomej, która dziwiła się, jak mogę przejmować się każdym napotkanym kotem. Wręcz powątpiewała, czy rzeczywiście jestem szczera. W tle czuć było kpinę.
No właśnie, jak? Nie wiem, nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Wiem jednak, że nie jestem jedyna, a wręcz takich szaleńców jest wielu. Ba, są nawet więksi ode mnie w swoim szaleństwie.
Dlaczego szaleńców? Już wyjaśniam.

No bo kto przy zdrowych zmysłach:
• Ma więcej niż 3 zwierzaki? Bierze koty na dom tymczasowy, narażając się na częste, kosztowne wizyty u weterynarzy, wydatki, stres związany z włączaniem do domowego stada nowych zwierząt, a potem ich wydawaniem do nowych domów?
• Każdą wolną chwilę, zamiast na relaks, poświęca na ratowanie, opiekę, dyżury w kociarni, rozmowy z potencjalnymi nowymi domami, rozkręcanie wolontariatu, różne akcje pro-zwierzęce?
• Napotykając bezbronne, chore zwierzę,  bierze  na siebie wielką odpowiedzialność, bo przecież to dopiero początek obowiązków?
• Czasami godzinami wystaje na zimnie, żeby złapać chorego kociaka albo kotkę na sterylizację?
• Naraża się na odrzucenie, krytykę, wyśmianie ze strony tych tzw. normalnych ludzi, którzy ewentualnie odniosą bezdomne zwierzę do schroniska, wyobrażając sobie, że będzie tam miało jak w 4-ro gwiazdkowym hotelu?
• Naraża się na stwierdzenia typu: „kota to ty masz w głowie”, „z tobą jest coś nie tak”, „zajmij się lepiej potrzebującymi dziećmi”,„nie rozumiesz, że selekcja naturalna jest wpisana w życie?”.
• Ryzykuje podrapanie, pogryzienie przez spanikowanego, świeżo złapanego kota?
• Zamiast o kosmetykach, ciuchach i przystojnych facetach myśli  o tym, jak zorganizować zbiórkę, warsztaty
w szkole, złapać kociaki, których matka zginęła pod kołami samochodu?

Brzmi to groźnie i niepokojąco, niemalże niczym nowa nieodkryta i niesklasyfikowana jednostka chorobowa.
„Choroba” ta zwie się: WOLONTARIUSZ i potrafi rozwijać się w bardzo szybkim tempie. Pochłania nas całkowicie
i jest zaraźliwa (na szczęście).
Zarażonych nią jest wielu i niewiele różnią się od ogółu.

 Jacy więc jesteśmy – my wolontariusze?
– samotni albo mamy swoje rodziny (i tolerancyjnych mężów/żony)
– mamy swoje dzieci, które bardzo kochamy i dbamy o nie; może czasem zmuszone są
w sposób specyficzny spędzać czas i zamiast na zakupy idą na „łapankę”, ale mamy pewność,
że serducho mają na właściwym miejscu i nigdy nie potraktują psa, czy kota jak zabawki
– pracujemy ciężko i to jak, bo musimy za coś wykarmić rodzinę i liczną zgraję zwierzaków, mieć
na weterynarza, karmę, żwirek i inne tego typu akcesoria
– marzymy; wprawdzie nasze marzenia bywają nietypowe, np. o klatce-łapce, o tym, żeby więcej nie spotkać na swojej drodze chorego kociaka, żeby wygrać w totka i założyć przytulisko dla kotów, kupić sobie domek i zbudować wielką wolierę… itp. , itd.
– mamy mało czasu, ale zawsze znajdziemy czas na coś jeszcze, pod warunkiem, że jest związane
z kotami; siedzenie przed telewizorem odpada, bo przecież trzeba nakarmić, podleczyć, wyczyścić kuwety, potem lecieć, bo pod cmentarzem ktoś wyrzucił małe kociaki, a pod blokiem pojawiła się kotka z podejrzanie okrągłym brzuszkiem….
– cieszymy się; każdym uratowanym zwierzakiem, mądrym domem dla niego, ludźmi, którzy chcą się uczyć, zaczynają osiatkowywać okna i sterylizować swoje koty…
I żyjemy sobie ciągnąc ten życia wózek, zmagając się z ludzko-kocimi problemami, ciągle szukając pomysłu, co by tu jeszcze zrobić…..
Czy jesteśmy dziwakami, szaleńcami? – oceńcie sami.

wolontariusze

Czekamy na Wasze komentarze.

Kocia Przystań na Dniu Bezdomnego Zwierzaka w Gimnazjum nr 13

Dnia 26 października mieliśmy przyjemność uczestniczyć w corocznych obchodach Dnia Bezdomnego Zwierzaka w Gimnazjum nr 13 w Sosnowcu. Stwierdzenie, iż dużo się działo jest jak najbardziej odpowiednie. Na korytarzach słychać było muzykę ze szkolnego radiowęzła. To był dzień, kiedy wolontariusze z różnych organizacji spotkali się, aby przekazać uczniom wiedzę o pomocy bezdomnym zwierzętom. Wolontariuszka zaprzyjaźnionego sosnowieckiego Stowarzyszenia Nadzieja na Dom przeprowadziła warsztaty w ramach akcji „Ręka w łapę”, przedstawiające świat widziany z perspektywy czterech łap. Okazało się, iż młodzież wykazuje się dużą wiedzą o zwyczajach psów i chętnie uczestniczyła w prowadzonych warsztatach.
Wolontariusze Gimnazjum nr 13 przez cały miesiąc prowadzili różne akcje na rzecz bezdomnych zwierząt. Tego dnia upiekli pyszne ciasta, które kusiły zapachem i apetycznym wyglądem. Na długiej przerwie przeprowadzono wywiad z prezesem naszego stowarzyszenia Panią Martyną, która uświadomiła społeczności szkolnej, jak ważną rolę spełnia Kocia Przystań w pomocy potrzebującym kotom na naszym terenie. Ogłoszono także wyniki konkursu plastycznego „Adoptuj- pokochaj- miej przyjaciela”. Technika dowolna, tematyka- świadome podejście do procesu adopcyjnego. Przedstawiamy zwycięskie oraz wyróżnione pracę. Naszym zdaniem są to prace zasługujące na uwagę. Ogromne podziękowania dla wolontariuszy z Gimnazjum nr 13 w Sosnowcu za wykonaną pracę oraz zaangażowanie. Dzięki działaniom uczniów udało się zebrać 180 zł. Na pewno pomogą naszym kociakom.
Mamy także nadzieję, że nawiążemy współpracę z wieloma innymi szkołami i dzięki temu uda nam się pogłębić wiedzę dzieci i młodzieży odnośnie pomocy bezdomnym kotom, sterylizacji, dbania o zdrowie zwierząt domowych oraz zaszczepić w nich chęć pomagania. Wiemy przecież, że „dobro się mnoży, gdy się je dzieli”.
A oto prace uczniów :)

12194143_514234155399578_520403480_o 12192978_514234112066249_1028900076_o

12190704_514234202066240_1992240603_o12197140_514234188732908_1580738578_o

12194089_514234128732914_1553860791_o

Witajcie po przerwie :)

Chociaż na stronie cisza, w Kociej Przystani wiele się działo w ostatnich miesiącach.
Nie mieliśmy czasu odświeżać wiadomości, bo trwał WIELKI remont. Teraz możemy się pochwalić świeżo odmalowanymi i wykafelkowanymi pomieszczeniami oraz nowymi meblami, które wyglądają naprawdę ładnie, a przede wszystkim są bardziej praktyczne i łatwiej można w nich utrzymać czystość. Wszystko dzięki naszej wolontariuszce Oli, której udało się wygrać projekt na remont kociarni. Dziękujemy.
Koty również wyglądają na zadowolone i bardziej zrelaksowane. Nie był to dla nich łatwy czas. Wszystkie mieszkały w jednym pomieszczeniu, podczas, gdy w drugim trwał remont. Nietrudno sobie wyobrazić, że hałas i obecność ciągle nowych osób wpływały na nie stresująco. Kilka kotów przeczekało czas remontu w domach tymczasowych, a niektóre z nich tak się tam zadomowiły, że nie musiały powracać na kociarnię, z czego bardzo się cieszymy.
Już niedługo pokażemy zdjęcia kociarni i nasze koty. Relację z kociarni w nowej odsłonie przedstawią wolontariusze z Gimnazjum nr 13, którzy ostatnio nas odwiedzili. Dowiedzieli się na czym polega wolontariat w Kociej Przystani i chyba zrozumieli, że to wielka przyjemność, ale także ciężka i odpowiedzialna praca. Poznali też charakterki naszych kociaków,o których niebawem napiszą.

A oto kilka zdjęć z remontu i kociarni po remoncie:

_DSC7747[1]_DSC7744[1]_DSC2904[1]_DSC7738[1]_DSC2900[1]

_DSC2899[1]_DSC2898[1]_DSC2902[1]_DSC2897[1]

 

Akcja w Gimnazjum nr 13 w Sosnowcu

Dnia 3.03. 2015 przeprowadziliśmy akcję edukacyjną w Gimnazjum nr 13 w Sosnowcu.
Zajęcia miały formę krótkiego wykładu i warsztatów. Na początek opowiedzieliśmy historie naszych podopiecznych. Następnie zamieniliśmy salę lekcyjną w centrum adopcyjne. Uczniowie mieli do wykonania dwa zadania:
1. Ułożyć w grupach ankietę adopcyjna
2. Dopasować koty (np. mały pełen energii kotek, starszy kot, dwa młode zaprzyjaźnione koty) do rodzin (np. starsza pani, rodzina z dziećmi, młodzi ludzie którzy dużo czasu spędzają poza domem)
Ankietę wspólnie analizowaliśmy i porównywaliśmy to co ułożyli uczniowie z tym co Kocia Przystań ma w swojej ankiecie. Okazało się, że uczniowie doskonale poradzili sobie z tym zadaniem. Również zadanie z dopasowaniem kotów do rodzin nie stanowiło większego problemu. Na koniec porozmawialiśmy przez chwilę o argumentach za kastracją.
W czasie prowadzonych zajęć odbywał się również bazarek. Uczniowie i nauczyciele upiekli ciasta, które następnie były sprzedawane – cały zysk został przeznaczony na naszych podopiecznych.
Kilka dni wcześniej został również ogłoszony konkurs plastyczny. Technika dowolna, tematyka – odpowiedzialne podejście do zwierząt. Prezentujemy dwie zwycięskie prace (stworzone przez jednego ucznia). Naszym zdaniem prace są niesamowite!
Ogromne podziękowania dla gimnazjum nr 13 w Sosnowcu za zaangażowanie.

 

SAM_0353 SAM_0349 gim 13, dzień kota

Akcja w Szkole Podstawowej nr 42 w Sosnowcu

Chcemy bardzo serdecznie podziękować Szkole Podstawowej nr 42 w Sosnowcu. Szkoła przeprowadziła dla nas zbiórkę karmy i pieniędzy. Jesteśmy im ogromnie wdzięczni! Dzięki hojności rodziców i ogromnej pracy nauczycieli udało się uzbierać spore zapasy jedzonka, ogromną kwotę i dostaliśmy również drapak.

W zamian odwiedziliśmy szkołę i przeprowadziliśmy edukację dla dzieciaków. Do dzieci 6-7 lat zabraliśmy koty. Na początku bardzo się tego obawialiśmy – jeszcze nigdy nie zabieraliśmy naszych podopiecznych do szkół. Okazało się, że niepotrzebnie – panie nauczycielki już na kilka dni wcześniej zaczęły dzieciaki przygotowywać na przyjście kotów i tłumaczyły maluchom jak mają się zachować. Efekt? Gdy wnieśliśmy koty do klasy maluchy siedziały bardzo cichutko i bardzo powoli podchodziły się z kotkami przywitać. Myślimy, że dzieciakom taka lekcja bardzo się podobała.
Dla starszych dzieci przygotowaliśmy prezentację – opowiedzieliśmy najciekawsze historie naszych podopiecznych i wytłumaczyliśmy dzieciakom dlaczego warto pomagać kotom bezdomnym.

Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękujemy pracownikom szkoły za zaangażowanie!

 

20150225_084202 DSC_0007 DSC_0017 DSC_0029 DSC_0030 WP_20150225_11_42_24_Pro WP_20150226_11_21_49_Pro WP_20150226_11_22_35_Pro

Co nowego?

6.02 zostaliśmy zaproszeni do Gminnej Biblioteki Publicznej w Kobiórze. Ponieważ dzieci mają ferie, panie bibliotekarki postanowiły zorganizować im wolny czas w ciekawy sposób. Dzieci codzinnie mają organizowane różne zajęcia i warsztaty. W piątek 6.02 odwiedziliśmy bibliotekę, aby zaprezentować dzieciom podopiecznych Kociej Przystani. Następnie wspólnie z dzieciakami robiliśmy kartki. Zysk z kartek został przeznaczony na naszych podopiecznych :) Bardzo dziękujemy za możliwość przeprowadzenia zbiórki!

 

SAM_0269

SAM_0266

29.01 odwiedziliśmy Specjalny Ośrodek Szkolno Wychowawczy w Będzinie. Przedstawiliśmy dzieciom, krótką prezentację przedstawiającą naszych podopiecznych i opowiedzieliśmy o funkcjonowaniu Kociej Przystani. W szkole był wcześniej ogłoszony konkurs na wykonanie kotka (dowolną techniką). Później wykonane przez dzieci koty były licytowane na aukcji, a zebrane środki szkoła postanowiła przeznaczyć dla Kociej Przystani. Jesteśmy ogromnie wdzięczni za zorganizowanie dla nas zbiórki.

Na pamiątkę dostaliśmy kota :)

SAM_0274

Osi – koci dramat

_DSC1354.NEF

22.01 Osi została adoptowana.

21.01 Osi przeszła operację łapki

We wtorek (13.01) do lecznicy weterynaryjnej Pawet przyszła 14letnia dziewczyna z kotką, dziewczyna oświadczyła że kotkę albo przyjmą do weterynarza albo wywali ją z powrotem na ulicę, jest to lecznica z którą współpracujemy dlatego też informacja dotarła do Nas. Nie mogliśmy pozwolić na to aby koteczka w takim stanie wróciła na ulicę i dlatego zdecydowaliśmy się na przyjęcie Osi do siebie.
Po wstępnych oględzinach stwierdzono, że kotka jest prawdopodobnie po wypadku komunikacyjnym, nie ma zębów, ma otarcia naskórka w okolicach uszu i na łapkach. Najgorsza jest łapka która jest wywichnięta ze stawu kolanowego, koteczka nie staje na całej stopie tylko na wewnętrznym palcu. Osi dodatkowo ma świerzba, oraz bardzo rozwinięty koci katar (cieknie jej ropa z nosa i oczu). Osi nie dała sobie zrobić zdjęcia nóżki, przy każdej próbie dotyku przeraźliwie płakała i nie chcieliśmy już dokładać jej cierpień.

Po wizycie u chirurga i zdjęciu RTG okazało się, że jest to stary źle zrośnięty uraz. Niestety chodzenie powoduje u kotki ogromny dyskomfort i ból. Dlatego potrzebna jest operacja nóżki – kość trzeba złożyć od nowa.

W chwili obecnej koteczka przebywa na szpitaliku u doktora Czingona. Tam dochodzi do siebie i jak tylko koci katar minie w przyszłym tygodniu będzie przeprowadzona operacja.

_DSC1350.NEF

_DSC1310

_DSC1317

_DSC1307

Stowarzyszenie Kocia Przystań

Chcielibyśmy poinformować, że zostaliśmy zarejestrowani w KRS jako Stowarzyszenie Kocia Przystań. Przekazane nam darowizny można obecnie odliczyć od podatku dochodowego (jednak można odliczyć darowizny w kwocie nie wyższej niż 6% uzyskanego dochodu). Darowizna powinna być udokumentowana potwierdzeniem przelewu na nasz rachunek bankowy.

 

Numer konta to:
42203000451110000003957240
bank BGŻ

KRS 0000528257

NIP 6322011521

Maluszek potrzebuje pomocy

Jednemu z 8tygodniowych kociąt które są do adopcji wypadło jelito (co widać na zdjęciach) i wymaga operacji, nie jesteśmy w stanie określić jaki będzie jej koszt, dlatego zwracamy się do Was z prośbą o wsparcie, w ostatnim czasie mieliśmy sporo wydatków związanych z leczeniem kotów i obawiamy się, że koszt operacji może Nas przerosnąć…Jeżeli ktoś chciałby wesprzeć maleństwo to będziemy ogromnie wdzięczni!
Dane do przelewu, z tytułem „dla Rudego”:
Anna Herman
72 1140 2004 0000 3602 7403 2988
Paypal:
email: aniaherman1@o2.p

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

08.11.2014

Rudy kociaczek pojechał dzisiaj na konsultację do Katowic http://klinwetsilesiacenter.pl/strona-glowna jelito zostało „wsadzone” do środka, a koteczek do poniedziałku zostanie u weterynarza na obserwacji, ze względu na odwodnienie będzie miał podawane kroplówki.
Na tę chwilę operacja nie jest konieczna, co nie oznacza, że jej nie będzie później… Wszystko wyjaśni się w ciągu najbliższych 2dni, dlatego trzymamy kciuki żeby wszystko skończyło się dobrze!

Laki

Laki na domu tymczasowym u Justyny jest od 9.08, czyli miesiąc. Czuje się dobrze. Powoli jest przyzwyczajany do noszenia pampersów. Dziękujemy Justynie za przyjęcie Lakiego na DT i opiekę nad nim. Chciałabym teraz posumować wydatki na Lakiego za cały miesiąc.

 

Pierwszy tydzień (1-9.08), wydatki na weterynarza:

Test felv/fiv: 50zł

RTG + konsultacja: 140

Szpitalik + lewatywa + cewnikowanie + antybiotyki: 370zł

Nivalin (2 paczki – jedna wystarcza na 20 dni): 94,01zł

Karma RC Fibre Response 2kg: 87zł

Podkłady 60×90, 60 sztuk: 70zł

Przelew dla Justyny na wydatki dla Lakiego: 100zł

Pampersy Active Baby rozmiar 6 (152szt.): 129,99zł

Razem: 1041zł

SAM_0096

SAM_0053

 

Przekazane zostały również dary:
2 opakowania chusteczek dla niemowląt

56 pampersów

2x sudocrem (250g)

podkłady 60×90 (15sztuk)

SAM_0009

SAM_0058

Loki

Dziękujemy serdecznie za wszystkie wpłaty na Lokiego (oczywiście zbieramy dalej – kot będzie na naszym utrzymaniu prawdopodobnie przez wiele miesięcy). Kotek w sobotę trafił na dom tymczasowy, gdzie zostało mu zmienione imię na Laki.

Przez cały ostatni tydzień Laki przebywał na szpitaliku u doktora Czingona. Doktorowi chcemy bardzo serdecznie podziękować za troskliwą opiekę nad naszym podopiecznym. Tak jak już wcześniej pisałam, Kocia Przystań nie była by w stanie funkcjonować bez zaangażowania gabinetów weterynaryjnych. Koty często trafiają do nas w bardzo ciężkim stanie, opieka nad nimi jest trudna i wymagająca. Nie dalibyśmy rady tego dokonać gdyby nie pomoc lekarzy weterynarii z którymi współpracujemy. Dlatego jesteśmy ogromnie wdzięczni doktorowi Czingonowi za wszystko co zrobił dla Lakiego (jak również dla Paszy). Dziękujemy również za cierpliwość i wyrozumiałość z jaką odpowiada na niekończącą się listę pytań zarówno na wizytach jak i telefonicznie.

A co do Lakiego – na razie potrzebuje czasu żeby przyzwyczaić się do nowego miejsca i do noszenia pieluszek. Chociaż jak na razie jest zadziwiająco grzecznym kotem. Będziemy na bieżąco informować co u Lakiego słychać.

Oprócz wsparcia finansowego można również podarować Lakiemu wszystko to co jest potrzebne do opieki nad niemolęciem: podklady 60×90, pieluszki – active baby, maść – polibiotic, sudokrem, chusteczki nawilzane.

 

 

SAM_0013

 

 

SAM_0014

 

SAM_0004

 

SAM_0006

Pasza po operacji

Ostatni wpis jest z poniedziałku. A u nas w tym tygodniu już się zdążyło bardzo dużo wydarzyć.

Może zacznę jednak od wieści na temat Paszy. Przyszły wyniki z biopsji i okazało się, że to nowotwór – mięsak. Myśleliśmy, że jest to dla niego wyrok śmierci, że już nic się nie da zrobić. Nowotwór jest w takim miejscu, że weterynarze uznali guz za nieoperacyjny. Jednak zdecydowaliśmy się na jeszcze jedną konsultację. Weterynarz obejrzał bardzo dokładnie Paszę, zrobił kilka zdjęć RTG, długo się zastanawiał nad tymi zdjęciami i również stwierdził, że lepiej tego nie ruszać… Jednak na następny dzień po dokładnym przemyśleniu tematu uznał, że warto spróbować. Uprzedził nas, że będzie to operacja paliatywna, że może da mu to kilka miesięcy życia i nie jest w stanie obiecać ile to będzie miesięcy. Usłyszałam również całą listę zagrożeń związanych z operacją, np. uszkodzenie nerwu (co może spowodować opadanie powieki) i deformacja twarzy. Istniało również ryzyko, że trzeba będzie usunąć oko.

Jednak decyzja była szybka – operujemy. Dla tego kota to była jedyna szansa na ratunek. Pomimo, że Pasza na co dzień był radosny i chętny do mizianek widać było, że nowotwór powoduje ogromny dyskomfort. Cały czas próbował drapać to oczko. Dlatego pomimo ogromnego ryzyka zdecydowaliśmy się na operację. To była jedyna szansa na podarowanie mu kilku miesięcy życia.

Po operacji Pasza czuje się dobrze. Pasza nie będzie już odczuwał dyskomfortu z powodu ogromnego guza. Na razie kotek dochodzi do siebie po operacji, przebywa na szpitaliku u doktora. Jak będziemy mieć nowe wieści to na pewno się nimi podzielimy.

We wtorek wieczorem na kociarnię trafił Jackson. Nie stawał na łapce dlatego wczoraj byliśmy na konsultacji u chirurga. Po zrobieniu RTG okazało się, że łapka na szczęście nie jest złamana. Kotek najprawdopodobniej nadepnął na szkło, gwóźdź lub inny ostry przedmiot i ma łapkę zranioną. Dostał antybiotyki, łapkę trzeba przemywać i Jackson dojdzie do siebie. Jest pięknym czarnym, miziastym kocurkiem. Jak tylko wyleczymy łapkę, będziemy mu szukać nowego domu. Na zdjęciu Jackson z wygoloną łapką.

SAM_0027

SAM_0031

 

Viserion, nasz trójłapek z białaczką, ma się dobrze. Wychodzi na spacerki na korytarz. Uwielbia siedzieć na kolanach i wystawiać brzuszek do głaskania. Jest niesamowicie gadatliwy. Szczególnie wtedy gdy po spacerze trzeba go zamknąć w boksie. Ogłasza wtedy całemu światu co myśli o tej niesprawiedliwości. Mamy nadzieję, że uda się znaleźć dla niego dom tymczasowy.

SAM_0026

SAM_0020

 

SAM_0005

SAM_0022

 

We wtorek dostaliśmy zgłoszenie o jeszcze jednym kotku w bardzo ciężkim stanie. Kotek trafił do lecznicy o której już tu pisałam – do Pawetu, a potem na dom tymczasowy do naszej wolontariuszki. Teraz dochodzi do siebie. Jak tylko dostanę jakieś zdjęcia to zamieszczę.

Viserion – trójłapek z białaczką

Piątek, godzina 23.00 – dzwoni mój telefon. To Ola, nasza wolontariuszka, przerażonym głosem poinformowała mnie, że znaleźli z chłopakiem kota bez łapy. Oczami wyobraźni zobaczyłam krwawą masakrę, wypadek samochodowy z udziałem kota i pełno krwi dookoła. Jednak myliłam się. Kot najwyraźniej łapy nie posiada od dawna, ponieważ kikut jest ładnie obrośnięty futerkiem. Kotek był zaniedbany i przerażony. Pozwolił wolontariuszom wziąć się na ręce, nakarmić i zawieźć na kociarnię. Wsadzony do boksu od razu usnął.

Następnego dnia rano kotek od razu pojechał do weterynarza. I tutaj spotkała nas kolejna przykra niespodzianka – test na białaczkę wyszedł pozytywny. Na teście pojawiła się ledwo widoczna kreseczka, dlatego powtórzymy test za kilka tygodni, aby mieć pewność.

Viserion jest niesamowitym miziakiem. Zamknięty w boksie miauczy głośno, dopominając się o uwagę. Najchętniej siedziałby na kolanach lub zwiedzał na tych swoich trzech łapkach. Niestety Viserion nie może trafić na część adopcyjną do reszty kotów. Ponieważ jest nosicielem białaczki musi być odizolowany. Jeżeli szybko nie znajdzie przynajmniej domu tymczasowego, czeka go życie w boksie. Podczas dyżurów nasi wolontariusze będą go wyprowadzać na korytarz, jednak resztę dnia będzie zamknięty. Nasze domy tymczasowe są przepełnione. Nie mamy możliwości przenieść go w inne miejsce.

Ponieważ wirus kociej białaczki nie przenosi się na żadne inne zwierzęta, ani ludzi Viserion może trafić do domu z jakimkolwiek innym zwierzakiem.

Proszę, pomóżcie nam znaleźć dla Viseriona jakiś dom, choćby tymczasowy. Dajmy mu szansę na normalne, radosne życie.

W najblizszym czasie postaramy się zamieścić więcej zdjęć Viseriona

 

Ps. Ostatnio pytaliście o zdrowie Paszy. Do końca tygodnia zamieścimy więcej informacji o tym co u Paszka. Na razie jesteśmy w trakcie konsultowania go. Gdy będziemy wiedzili coś więcej o jego leczeniu na pewno was o tym poinformujemy. Na razie Paszek został ubrany w kołnierz, żeby nie rozdrapywał sobie oczka. Na jedzonko za każdym razem rzuca się jak byśmy go przez tydzień nie karmili ;) Natomiast po jedzonku intensywnie dopomina się o mizianki :)

CAM00909

Szukamy domu tymczasowego

Szukamy domu tymczasowego na cito dla tych 2 kocich młodzieńców. Przedstawiamy Edwarda (ten z uszkodzonym oczkiem po prawej) i Emila (po lewej). Kociaki mają około 5 miesięcy, są na „wylocie” leczenia.
Prosimy o pomoc.
Kotki na dom tymczasowy trafią z klatką i wyposażeniem. Na kociarni nie ma miejsca dla takich podlotków – jest zbyt duże ryzyko że się rozchorują na tyle poważnie że mogą nie przeżyć.
Kontakt:
kociaprzystan@gmail.com
Marta: 694 168 129

 

kocurki

 

kocurki 2

Tales

Chciałam nakręcić filmik jak Tales się ślicznie bawi piórkami, a Tales na widok piórek zaczął się po ziemi tarzać i mruczeć. A piórkami zaczął się bawić jak mi się bateria w aparacie rozładowała ;) Za to piórka strasznie się Klakierkowi spodobały. A gdy inne koty zobaczyły, że bawię się z Klakierkiem to miałam cztery koty chętne do zabawy i jedną wędkę z piórkami.

Za to Elia z Dżilą w taką deszczową pogodę olały piórka i schowały się obie w jednej budce.

 

 

 

IMG_20140630_123010

Niewidoczne kocie anioły

Na naszym blogu jeszcze nie padło ani jedno słowo o bardzo ważnych osobach, bez których Kocia Przystań nie mogłaby funkcjonować. Są to ludzie dzięki którym nasze futerka przechodzą taką przemianę jak Harry. O kim mowa? Oczywiście o weterynarzach. A głównie o przychodni weterynaryjnej Pawet (pawet.pl). Cała załoga Pawetu leczy nasze koty z ogromnym zaangażowaniem i są to weterynarze, których możemy całym sercem polecić. Uwielbiam ich delikatne podejście do zwierząt, a także ogromną cierpliwość z jaką odpowiadają na moje setne głupie pytanie (przyznaję, że jak jadę z kotem do weterynarza to zazwyczaj zadaję milion głupich pytań).

Ale zamiast ich wychwalać może po prostu pokażę wam co zdziałali. Bo oprócz „zwyczajnych” kocich katarów, grzybicy, świerzbu usznego czy innych chorób, które koty przynoszą na kociarnię bardzo często, przez ich ręce przewijały się również trudniejsze przypadki.

Widzicie zdjęcie Bożenki? To z zamglonymi oczkami. Jak do nas trafiła byliśmy pewni, że będzie kotką niedowidzącą. Dzięki intensywnemu leczeniu w Pawecie możemy podziwiać jej piękne zielone oczka. A Bożenka może radośnie skakać po najwyższych półkach na kociarni i rozstawiać inne koty po kątach (tak, nasza słodziutka Bożenka to typ „rządzicielki”)

bożenka z biednymi oczkami

 

bożenka teraz

Kolejnym przypadkiem jest Grisza. Grisza jest już w swoim nowym domu, jednak przeszedł zapalenie ucha środkowego. Po chorobie został mu delikatnie przekrzywiony łebek, tak jak by był cały czas zdziwiony.

grisza

A wczoraj w Pawecie została wysterylizowana Figusia. Figusia jest 10-letnią kotką z chorym serduszkiem. Długo zastanawialiśmy się czy warto ją sterylizować, jednak ostatecznie zdecydowaliśmy się na ten zabieg. Figusia zabieg zniosła dobrze, dzisiaj, gdy weszłam na kociarnię przywitała mnie radośnie mrucząc, a kubraczek posterylkowy leżał obok niej. Założyłam jej ubranko po raz kolejny i zrobiłam szybko zdjęcie na dowód.

SAM_0187

Dlatego cała ekipa Kociej Przystani chce serdecznie podziękować weterynarzom z Pawetu, za to że leczycie nasze kociaki z tak ogromnym zaangażowaniem. Mamy nadzieję, że nasza współpraca będzie się układać pomyślnie jeszcze przez długi czas.

DZIĘKUJEMY! :)

Dwoje białaczkowych dzieci caly czas szuka domu – Levis i E.T.

levis

 

Levis i E.T. to dwa radosne kocurki. Jak wszystkie kociątka uwielbiają psocić. Potrzebują opieki i miłości. Te dwa małe slodziaki zapewne już dawno znalazłyby dom. Jednynm problemem jest to, że są nosicielami białczki. Pomimo tego, że kot z białaczką może żyć długie lata w zdrowiu, bardzo trudno jest takim kotkom znaleźć dom. Koty które są nosicielami białczki muszą trafić do domu bez innych kotów (lub mieszkać z takimi, które również są nosicielami białaczki). Wirus białaczki nie przenosi się na ludzi, ani inne zwierzęta poza kotami, dlatego kociak mógłby także mieszkać w domu z przyjaznym psem, królikiem, świnką morską lub jakimkolwiek innym zwierzakiem.

DSC_0097_resize

Levis – uwielbia się bawić i poznawać otoczenie. Wszystko sprawdza, ogląda, bada. Jest ciekawski i żywiołowy, jak każdy mały kociak. Uwielbia pieszczoty i potrafi sam się o nie upomnieć miaucząc lub wskakując na kolana. Głaskany pięknie mruczy. To mały koci gaduła, który lubi „rozmawiać” z człowiekiem w swoim kocim języku.

DSC_0096_resize

E.T. – bezbronne maleństwo znalezione na placu szkolnym. Siedział na betonie,ze zwieszoną główką, nie poruszał się. Oczy i nos całe zaklejone od ropy. Nie widział, gdzie jest, bardzo ciężko oddychał. Na szczęście znalazły się przyjazne ręce, które zaniosłygo do weterynarza. Obecnie jest radosnym, małym łobuzem. Uwielbia psocić i tulić się do czlowieka

 

levis 4

 

levis

Co nowego w Kociej Przystani?

U nas dzieje się naprawdę wiele. Chociaż ostatnie posty były nieco przygnębiające, to zapewniam was, że na kociarni potrafi być również wesoło. Na potwierdzenie załączam poniżej kilka filmików.

Najpierw jednak, napiszę wam co słychać u Talesa i Paszy. Wpłynęła od was spora suma pieniędzy za którą pięknie dziękujemy. W najbliższych dniach zamieścimy dokładne rozliczenie. Ponieważ Tales nie jest już młodym kotem, a każda operacja wiąże się z ryzykiem, zdecydowaliśmy zasięgnąć jeszcze jednej opinii. Weterynarz po wysłuchaniu historii leczenia i przebadaniu Talesa uznał, że problem najprawdopodobniej ma podłoże stresowe. Dlatego jeżeli nie załagodzimy stresu istnieje duże prawdopodobieństwo, że problem wróci. Na razie Tales dostał piękną, fioletową obrożę behawioralną w której wygląda jeszcze przystojniej niż dotychczas. Została mu również zmieniona karma z urinary na Feline Urinary Stress. Oczywiście gdyby Tales mógł trafić na dom tymczasowy, byłaby to najlepsza opcja. Ale zdajemy sobie sprawę z tego, że w tej chwili jest to niemożliwe. Tales sika poza kuwetą i swój dom tymczasowy zamieniłby w jedną wielką kuwetę.

Istnieje pewne prawdopodobieństwo, że nie trzeba będzie wykonywać u Talesa operacji. Proszę was trzymajcie mocno kciuki żeby obyło się bez operacji!!!

Oczywiście cała suma, która została przelana na Talesa i Paszę zostanie przeznaczona na ich leczenie. Ostatnia konsultacja, obroża i karma kosztowały 130zł. Za niedługo trzeba będzie zrobić Talesowi badanie moczu. Także nawet bez operacji jego leczenie wygeneruje ogromne koszty.

Co do Paszy- cały czas czekamy na wyniki biopsji. Natomiast Pasza cały czas jest radosnym i rozmruczanym kotem, który uwielbia wyglądać przez okno i jeść.

 

Mała zagadka – potraficie zgadnąć która z dziewczynek to Mizia, a która Elia?

SAM_0180

 

Spójrzcie jak Tales pięknie prezentuje się w swojej nowej obroży

SAM_0162

 

Oczywiście dla wszystkich kotów największą atrakcją jest okno

SAM_0154

 

 

 

Zwierzynalia

W weekend Kocia Przystań była na Zwierzynaliach. Wspaniale było spotkać tak wiele miłośników zwierząt w jednym miejscu. W sobotę naszych podopiecznych reprezentowała kotka Mizia. Miziunia radośnie nadstawiała się wszystkim dookoła do głasków, nie zwracała uwagi na psy i wywołała ogromną sensację, jako jedyny kot wśród ogromnej liczby psów.

Załoga Kociej Przystani chce serdecznie podziękować fundacji Szanowny Pan Kot za możliwość wspólnego wystąpienia na stoisku. Chcemy również podziękować dziewczynom, które piekły babeczki Tatianie i Dagmarze.

Szczególne podziękowania należą się Pani Zosi P. która zrobiła nam niesamowitą niespodziankę – upiekła tort z logo Kociej Przystani. Tort możecie podziwiać na zdjęciach poniżej, a jeżeli chcecie obejrzeć więcej niesamowitych wypieków Pani Zosi, zapraszamy na jej stronę http://www.fioletowakuchnia.pl

 

SAM_0111

SAM_0113

 

SAM_0118

 

SAM_0121

 

SAM_0145

 

SAM_0115

Wieści z kociarni

Zacznę od dobrych wiadomości. Pamiętacie chudzielca Harrego, którego nasza wolontariuszka znalazła 4 km od najbliższych zabudowań? Był skrajnie wycieńczony. Dzięki waszej pomocy jest teraz pięknym, zdrowym, radosnym kocurkiem. Poniżej dwa zdjęcia, na których możecie zobaczyć, jak zmienił się Harry przez ostatnie tygodnie. Wczoraj był na kastracji i jest już gotowy do adopcji.

DZIĘKUJEMY WAM ZA POMOC !!! :)

 

harry

 

harry wcześniej

 

Hm… no to teraz chyba pora na złe wieści

Pasza jest już po biopsji, a my czekamy na wyniki. Czas oczekiwania – prawdopodobnie 2-3 tygodnie. Jak na Paszę patrzę to chce mi się płakać. Wygląda tragicznie. A mimo wszystko, gdy widzi człowieka to zaczyna mruczeć i nadstawiać się do głaskania. Uwielbia być noszony na rękach. Jest niesamowitym kotem. I chociaż wiem, że złe wyniki są dla niego wyrokiem, to po cichutku liczę na to, że uda się go uratować. Bo to niesamowity kot z ogromną wolą życia.

 

pasza2

pasza profil

pasza 3

 

pasza 4

 

Wczoraj byłam z Talesem na wizycie kontrolnej (71zł). Kolejne złe wieści – Talesa czeka operacja usunięcia kamieni z pęcherza. Próbowaliśmy leczenia farmakologicznego ale niestety bez skutku. Operacja będzie kosztowała w okolicach 500zł.

Leczenie tych dwóch kotów jest dla nas ogromnym obciążeniem pod względem finansowym. Kocia Przystań ma obecnie pod opieką ponad 20 kotów. Karma, żwir i utrzymanie kociarni – wszystko to generuje ogromne koszty. Dlatego bardzo prosimy o wsparcie finansowe. Każda, nawet najmniejsza kwota będzie dla nas ogromnym wsparciem (w sensie dosłownym – nawet jeżeli przelejesz 2zł, to z takich małych wpłat od wielu osób może uzbierać się ogromna kwota).

ING Bank Śląski
15 1050 1360 1000 0023 1189 3636
Barbara Gorgol
z dopiskiem: Tales i Pasza

 

talesz wygolonym brzuszkiem

 

_DSC4514

 

 

O wydatkach słów kilka

_DSC0204

Gdy 9-letni Tales trafił na kociarnię pojawił się problem – Tales sikał wszędzie tylko nie do kuwety. Zrobiliśmy badania krwi, moczu i stosowaliśmy przez miesiąc antybiotyk. Nic nie działało. Tales poszedł na dom tymczasowy, ponieważ mieliśmy nadzieję, że jego problemy mają podłoże stresowe. Niestety problem się nie rozwiązał. Jedynym wyjściem było zrobienie USG i RTG. Okazało się, że Tales ma kamienie. Badania i leki dla Talesa wyniosły 257zł, a to nie wszystko. Tales musi być na specjalnej karmie i w najbliższym czasie czeka go wizyta kontrolna.

opis badania Talesa

SAM_0035

 

PASZEK

 

Pamiętacie Paszę? Byliśmy pewni, że ta ogromna opuchlizna nad okiem jest po pobiciu. Niestety, najprawdopodobniej jest to nowotwór. W środę Pasza miał przeprowadzoną biopsję. Sam zabieg pobrania wycinka do badania kosztował 119 zł, do tego koszt badania histopatologicznego to 40zł.

 

WP_20140611_004

 

WP_20140611_005

Co nowego w Kociej Przystani?

W ostatnich dniach miało miejsce kilka adopcji. Do domu pojechały między innymi Abi, Sali, Yoshiko, a Czikita i Figa zostały zarezerwowane. Co więcej, swoje domy znalazły również trzy szczególne koty.

 

tessiunia w nowym domku

tessiunia w nowym domku 2

 

Tessa była z nami przez blisko półtora roku. Ta słodka biało-bura koteczka miała przewlekłe zapalenie ucha, którego nijak nie dało się wyleczyć: wymazy, antybiotyki, krople, maści – nie pomagało absolutnie nic. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na dość drastyczny krok – nacięcie kanału słuchowego. Zabieg i leczenie cykloferonem uratowało kotkę. Tessa jest również bardzo strachliwą kotką, na kociarni zazwyczaj chowała się przed człowiekiem. Ale zdarzył się cud! Znalazł się dom, który Tessę zaakceptował – nowi właściciele Tessy stwierdzili, że będą ją kochać, nawet jeżeli nigdy nie będzie kotkiem nakolankowym.

norka w nowym domu

 

norka w nowym domu 2

Do domu, oprócz Tessy, pojechała również jej córeczka – Nori. Nori pomimo tego, że jest radosną i śliczną kotką, również czekała na swój dom prawie półtora roku. Dlaczego? Nori tak samo jak Tessa była bardzo strachliwa, na kociarni nie pozwalała do siebie podejść, o głaskaniu nie wspominając. Na dodatek wykryto u niej guzy (które ostatecznie okazały się tylko tłuszczakami) – był to dla naszych wolontariuszy bardzo trudny czas. Bo kto weźmie strachliwego kota z guzami? Przecież kotka nie może spędzić reszty życia na kociarni… Tak, w tym przypadku również doczekaliśmy się cudu :) Znalazł się wspaniały dom, który postanowił dać Norce szansę. Zakończenie historii jest wręcz niesamowite – kotka bardzo szybko zaprzyjaźniła się z wszystkimi członkami rodziny, zarówno tymi na dwóch nogach jak i futrzanymi. Regularnie dostajemy zdjęcia Nori pokazujące jaka szczęśliwa jest nasza była podopieczna.

 

karolek

Swoją nową rodzinę znalazł również 8-letni Karol. Karolek przez całe życie miał kochającą panią. Ale pani zmarła… W Święta Bożego Narodzenia rodzina wystawiła Karolka za drzwi. W piątek Karol pojechał do nowego domu, dlatego trzymajcie mocna kciuki aby się tam zaaklimatyzował.

Te trzy historie kocich adopcji pokazują, że warto walczyć. Bo wolontariat to nie tylko radosne przytulanie kotów. To nieraz trudne decyzje i chwile zniechęcenia. Trafiają do nas koty w ciężkim stanie, chore, niekiedy pobite. Czasami trzeba podjąć decyzję o eutanazji. Ale właśnie takie historie, takie szczęśliwe zakończenia, dają nam siłę do ratowania kolejnych kocich nieszczęść.

ZWIERZYNALIA

21-22.06 w Parku Chorzowskim będą organizowane Zwierzynalia, czyli II Ogólnopolski Zjazd Mądrych i Odpowiedzialnych Miłośników Zwierząt. Jest to wydarzenie na którym mogą spotkać się ci, którym los zwierząt nie jest obojętny. Jak piszą organizatorzy na swojej stronie, ich misją jest kształtowanie właściwych postaw w relacji „człowiek – zwierzę”.

Brzmi poważnie?

Wręcz przeciwnie ;) Na pewno będzie można miło spędzić czas całą rodziną, ponieważ w programie imprezy zaplanowano pokazy psów pracujących, agility, konkursy i wiele innych atrakcji.

A najważniejszy argument za tym żeby wpaść na Zwierzynalia? Kocia Przystań też tam będzie ;)

Dlatego zapraszamy wszystkich – spotkajmy się na Zwierzynaliach. Więcej informacji o imprezie można uzyskać na oficjalnej stronie:

http://www.zwierzynalia.pl/

 

Ps. Ponieważ Kocia Przystań wystawiając się na Zwierzynaliach będzie chciała zebrać środki potrzebne nam na utrzymanie naszych podopiecznych, mamy ogromną prośbę. Jeżeli ktoś ma biżuterię, którą chciałby nam ofiarować (tak abyśmy mogli wystawić ją na stoisku w trakcie imprezy), bardzo prosimy o kontakt.

Szukamy domu dla białaczkowca!!!

levis

Levis – to piękny mały biały tygrysek z czarnymi plamkami na główce i ogonkiem. Ma około 8 tygodni. Został zabrany z ulicy, gdzie nieświadomy niebezpieczeństwa chował się pod samochodami.  Obecnie przebywa w domu tymczasowym i jest wesołym kocurkiem, bardzo ciekawym świata. Uwielbia się bawić i poznawać otoczenie. Wszystko sprawdza, ogląda, bada. Jest ciekawski i żywiołowy, jak każdy mały kociak. Uwielbia pieszczoty i potrafi sam się o nie upomnieć miaucząc  lub wskakując na kolana. Głaskany pięknie mruczy. To mały koci gaduła, który lubi „rozmawiać”  z człowiekiem w swoim kocim języku. Kotek ładnie korzysta z kuwetki,jest odrobaczony, odpchlony  i niebawem zostanie zaszczepiony.

Brzmi cudownie prawda? Niestety u małego Levisa test na białaczkę wyszedł pozytywny. Dlatego musi być kocim jedynakiem. Wirus kociej białaczki nie przenosi się na ludzi, ani na żade inne zwierzęta poza kotami. Dlatego może trafić do domu z psem. Kot, który jest nosicielem białaczki może żyć wiele lat w zdrowiu. Jednakże przyszły właściciel takiego kotka musi zdawać sobie sprawę z tego, że kotek może mieć obniżoną odporność. Kotu trzeba zapewnić również brak stresu, który jest największym sprzymierzeńcem wirusa białaczki.

 

levis 2

 

levis 3

 

levis 4

 

levis 6

Kolejna kocia bieda – Pasza

_DSC2663

Niestety będzie to kolejna kocia historia czekająca na szczęśliwe zakończenie…
Pasza to około 7,8 letni kastrat który został znaleziony na ulicy z ogromnym krwiakiem nad prawym oczkiem. Na szczęście zauważyła go jedna z naszych dziewczyn i kocurek nie musiał się dłużej męczyć – tak znalazł się w Kociej Przystani.
Pasza trafił do weterynarza gdzie:
-został odrobaczony i odpchlony
-miał robione testy FeLV/FIV (oba ujemne)
-miał robioną morfologię

Kocurek miał również RTG głowy

Według weterynarza krwiak mógł powstać w wyniku wypadku komunikacyjnego, lub co gorsza poprzez uderzenie…
Obecnie kocurek jest w trakcie leczenia
Do tej pory koszty jego leczenia wyniosły niemal 300zł

_DSC2740

opis badania

 

zdjecie rtg paszy

E.T.

figielek

E.T. – bezbronne maleństwo (ok 6 tyg) znalezione na placu szkolnym. Siedział na betonie,ze zwieszoną główką, nie poruszał się. Oczy i nos całe zaklejone od ropy. Nie widział, gdzie jest, bardzo ciężko oddychał. Na szczęście znalazły się przyjazne ręce, które zaniosłygo do weterynarza. Obecnie jest leczony i znajduje się pod opieką czułą opieka lecznicy weterynaryjnej „Terrier” z Sosnowca. Został odrobaczony i odpchlony. Po chorobie zostanie zaszczepiony i trafi do domu tymczasowego. Szukamy mu odpowiedzialnego domu.

figielek 2

Kot i ciąża – czy to naprawdę aż tak duże ryzyko?

„Będziemy mieli dziecko” – po takiej zapowiedzi i po pierwszej fali radości ze strony rodziny i przyjaciół, przyszła mama najczęściej zostaje zasypana gradem dobrych rad. Jeżeli ciężarna posiada kota, to przynajmniej kilkanaście razy (a w większości przypadków wiele, wiele razy więcej) usłyszy, że kota powinna się pozbyć. Bo przecież koty przenoszą… „no tą, taką strasznie ciężką chorobę i dziecko będzie upośledzone” (w większości przypadków osoby dające dobre rady, nawet nie potrafią poprawnie wymówić nazwy).

Toksoplazmozę wywołuje pierwotniak – toxoplasma gondii. Pasożyt t. gondii jest wydalany razem z kałem dlatego można się nim zarazić podczas prac ogródkowych lub po posprzątaniu kociej kuwety i nieumyciu rąk (o fuj…), jak również poprzez zjedzenie surowego lub niedogotowanego mięsa i niemytych warzyw i owoców. Można się nią zarazić nie tylko od kota ale również od wszystkich innych zwierząt domowych, jak i od zakażonych ludzi. Dlaczego więc koty cieszą się w tym przypadku tak złą opinią? Wynika to z faktu, że kot jest żywicielem ostatecznym dla tego pierwotniaka. W praktyce oznacza to, że Toxoplasma gondii namnaża się tylko w przewodzie pokarmowym kota. W przewodach pokarmowych innych żywych istot pierwotniak żyje, jednak nie rozmnaża się.

W poszukiwaniu rzetelnych informacji odnośnie ryzyka jakie niesie posiadanie kota sięgnęłam do American Journal of Medicine, do artykułu „Toxoplasmosis in pregnancy” (toksoplazmoza w ciąży) w którym przeanalizowano wyniki najnowszych badań. Okazuje się, że czyszczenie kociej kuwety może doprowadzić do infekcji, jeżeli kot został zakażony w ostatnich dwóch tygodniach. Przy kotach domowych ryzyko zakażenia jest minimalne, zwłaszcza jeżeli nie karmimy kota surowym mięsem.

Badania przeprowadzone na ponad tysiącu europejskich kobiet wykazały, że około 60% zakażeń toksoplazmozą miało przyczynę w pożywaniu surowego i niedogotowanego mięsa (np. próbowanie mięsa podczas gotowania, spożywanie tatara), natomiast 17% zakażeń wynikało z kontaktu z ziemią, pozostałe przypadki wynikały z picia zanieczyszczonej wody lub niepasteryzowanego mleka. W badaniach nie wykazano przypadku zakażenia toksoplazmozą od kota.

Aby zminimalizować ryzyko zakażenia można sformułować następujące zalecenia:

  1. Unikaj niedogotowanego mięsa
  2. Podczas obróbki surowego mięsa używaj rękawiczek. Przed przystąpieniem do obróbki innych produktów dokładnie umyj ręce, nóż i deskę do krojenia
  3. Myj dokładnie warzywa i owoce
  4. Używaj rękawic podczas prac ogródkowych, później dokładnie umyj ręce
  5. Nie karm kotów surowym mięsem
  6. Podczas czyszczenia kuwety używaj rękawiczek, później dokładnie umyj ręce. Jeżeli istnieje taka możliwość, niech podczas ciąży kuwetę czyszczą inni domownicy

Stosując się do podstawowych zasad higieny można zminimalizować ryzyko zakażenia się zarówno toksoplazmozą jak i wszelkimi innymi pasożytami. Dotyczy to zarówno kobiet ciężarnych jak i wszystkich innych osób.

Każda ciężarna, jak i świeżo upieczona mama zapewne usłyszy jeszcze wiele dobry rad od rodziny i znajomych – nie jedz truskawek w ciąży, nie ścinaj w ciąży włosów, nie podnoś rąk, a jak jesz śledzie to będzie chłopak. Dlatego życzę wam dużo cierpliwości i poczucia humoru. A po porady odnośnie zdrowia sięgajmy do fachowej literatury lub zapytajmy specjalisty.

 

Na podstawie:

Kravetz JD, Federman DG, Toxoplasmosis in pregnancy, The Amercian Journal of Medicine. (2005) 118, 212–216

Straciła wszystko. Czy jeszcze raz los się do niej uśmiechnie?

Mówi się „wierny jak pies”, ale czy tylko pies umie kochać bezgranicznie i do końca?NIE!!

Kicia całe swoje życie spędziła w maleńkim domu z psem i starszym panem. Od ośmiotygodniowego kociaka była szczęśliwa, miała swoje miejsce w skromnym domku, stary skrzypiący fotel, miskę i wolność(pola i łąki). Bo Kicia jest koteczką wychodzącą. Za opiekę człowiekowi przynosiła dary w postaci myszek, nornic i kładła na progu domu. To było takie jej symboliczne DZIĘKUJĘ że jesteś.W tamtym roku odszedł jej psi przyjaciel.W tym roku w marcu, kiedy wszystko budziło się do życia, odszedł jej człowiek.Kicia została sam.

Nie rozumie, dlaczego dom jest zamknięty, dlaczego nie może wejść i po nocy pełnej wrażeń usnąć spokojnie na swoim miejscu. Nie rozumie dlaczego nikt jej nie wita, nie głaszcze.ALE NADAL CZEKA WIERNIE!!

Obecnie kotkę dokarmiają przyjezdni sąsiedzi. Śpi w komórce na węglu i na razie sobie jakoś radzi. Ale zimy nie przeżyje w takich warunkach. Szukamy dla niej domku wychodzącego. Kicia ma 5 lat jest wysterylizowana. Przed adopcją zostanie zaszczepiona, odrobaczona i zaczopowana.

Kontakt Marta 694 168 129, Baśka 535 156 379 kociaprzystan@gmail.com

_DSC1558_DSC1615

:)

Pamiętacie może historię Augustynki i Troli

Mogłoby się wydawać, że zwykłe „kliknięcie” nic nie znaczy ale to dzięki Waszej pomocy i udostępnianiu tej historii na fb i wszędzie gdzie się dało dziewczyny znalazły wspólny dom. DZIĘKUJEMY!!

Pamiętaj, że twój „głos” ma znaczenie! 

Zdjęcie z nowego domku:)

10171663_1438682273044575_3857348945853149628_n

Czart szuka domu

Pamiętacie Kismeta naszego podopiecznego postrzelonego z ostrej broni i porzuconego na śmietniku w kartonowym pudle?
Kismet żyje i znalazł cudowny dom. Za ludzkie okrucieństwo zapłacił zdrowiem, ponieważ jest trójłapkiem, ale nie życiem.

1902026_10201564703300273_1060098606_n
Jego psi bohater Czart, który znalazł go na śmietniku nadal gnije w schronisku. Jest cudownym, pięknym, młodym psem który coraz gorzej znosi betonowy boks. Swoje młode lata traci za kratami. Bardzo potrzebuje domu i człowieka. Może gdzieś wśród kociarzy lub ich znajomych Czart zazna miłości i znajdzie dach nad głową.

DSC_8131

Szukasz przyjaciela zadzwoń 519 840 667 lub kociaprzystan@gmail.com

 

Fago [*]

To miał być tekst proszący o pomoc dla naszego podopiecznego:”Jego historia jest krótka, ale smutna. Ktoś kiedyś
adoptował/przygarnął dwa kociaki(prawdopodobnie maluchy) i chyba dbał
o nie bo nawet wykastrował. Nie wiemy co się stało, ale na jesieni
2013 roku Figo i Fago(imiona nadane w KP) zostały podrzucone do piwnicy
starszego pana który dokarmia koty. Pan z racji wieku(70 lat) pełen
obaw że nie będzie mógł zapewnić tak młodym kotom opieki na całe
życie skontaktował się z nami prosząc o pomoc. Figo i Fago trafili do
nas. Dwa młode ładne kocurki długo nie czekały na nowy dom. Figo
pojechał do nowego domu do D.G, a Fago do Krakowa.
Państwo niestety oddali Fago, bo niby tęsknił.

I kolejny raz uśmiechnął się los do braci. Właściciele Figo
zdecydowali się również zaadoptować jego brata. Zdawałoby się
cudowny koniec smutnej historii, radości nas wolontariuszy i
popierających naszą dziłalność ludzi nie było końca. Piękny heppy
end jakich mało w smutnym kocim świecie.
Niestety Fago wrócił wczoraj na kociarnię. Test na białaczkę
wyszedł pozytywnie. Fago jest nosicielem białaczki, a o ironio jego
brat Figo nie.
Teraz Fago siedzi w boksie i same nie wiemy co dalej robić. Może żyć
nawet 15 lat będąc nosicielem.
Szukamy dla niego domu tymczasowego lub stałego, ale bez innych kotów.”

Dziś pomogłyśmy mu odejść. Od piątku białaczka uaktywniła się i fago miał napady padaczkowe i ślinotok.

BĄDŹ SZCZĘŚLIWY KOCHANY, ŚPIJ SPOKOJNIE

_DSC8168

Dąbrowa Górnicza.Zaginęła kotka!

sabrina (1)

Dąbrowa Górnicza, śląskie. Zaginęła kotka Kiki wcześniej Sabrina podopieczna Kotów z Kociej.
Kotka w ostatnich dniach wyślizgnęła się przez uchylone okno z mieszkania na parterze.
Została adoptowana 26.11. 2013 i zamieszkała w Dąbrowie Górniczej al. Zwycięstwa 89.
Jeśli ktoś ja widział proszę o informacje Kasia tel. 501205221 l

Warsztaty dla domów tymczasowych. Zapraszamy

plakat

 

Warsztaty dla wszystkich chętnych zostać/dowiedzieć się co to jest dom tymczasowy dla zwierząt.

W programie:
– jak zostać domem tymczasowym
– prawa i obowiązki DT
– plusy i minusy bycia DT
– rezydenci a tymczasy
– pytania wszelakie

Miejsce: ISP, al. T. Kościuszki 25 (budynek Miejskiej Biblioteki Publicznej)

Godzina: 16-20

Data: 26.03.2014r.

Zapisy: szanownypankot@gmail.com

WARSZTATY SĄ DARMOWE!  ZAPRASZAMY!

 

Ktokolwiek widział

Dnia 14.02 na ul.Górniczej Sosnowiec- Kazimierz zaginął kocur(kastrat). Jeżeli ktokolwiek na swojej drodze napotka tego przystojniaka prosimy o kontakt Marta 694 168 129; kociaprzystan@gmail.com

zdjęcie

Pilnie szukają domu

Pilnie szukamy domów dla trzech ok 4 miesięcznych kocurków.

Jeżeli ktoś z Państwa chciałby zaopiekować się którymś z chłopaków prosimy o kontakt:

Ola 508 110 117 lub kociaprzystan@gmail.com

maluchy

Podsumowanie adopcji w 2013 roku

a

Kochani wielu z Was kierując się powyższą dewizą adoptowało od Nas podopiecznego.Po komisyjnym obliczeniu ogłaszamy że w roku 2013 z Kociej Przystani  wyadoptowano 101 kociastych, oraz jednego psiastego!

Chcieli byśmy podziękować wszystkim, absolutnie WSZYSTKIM, którzy otwarli swoje domy i serca dla czworonogów. Życzymy Wam by w nadchodzącym 2014 roku Wasze serca były tak samo otwarte, a nawet i bardziej  Zostańcie z nami na kolejny rok!  Niech los zwierząt nie będzie ludzkości obojętny!

Kolejny koci dramat!

Żył – był sobie kocio Karol. I była też starsza pani. Byli dla siebie całym światem. Żyli dla siebie. Ale życie bywa okrutne, Kochana Pani odeszła. Po ośmiu latach miłości i beztroski runął koci świat. Nie ma kochanej osoby, spadkobiercy wzięli mieszkanie – oczywiście, czemu nie. Ale Karol znalazł się za drzwiami, nie było dla niego miejsca. Od Świąt Bożego Narodzenia jego domem było kartonowe pudło wystawione na korytarz. Kot trafił do naszej kociarni, ma pożywienie i dach nad głową, ale PRAGNIE MIŁOŚCI, usycha z tęsknoty. Zatroszczyliśmy się o podstawowe zabiegi higieniczne, ale to nie wszystko.
Czy jest gdzieś kochające serce, które sprawi, że Karolek znów będzie miał dla kogo żyć?

_DSC6882