Wolontariat

Wolontariat to brzmi dziwnie – na początku w każdym razie. Bo o co chodzi? Co mam robić? Czy starczy mi czasu na wszystko? Czy dam radę? Czy muszę mieć specjalne kwalifikację i zdolności? Postaram się odpowiedzieć na te pytania, pojawiające się, kiedy zaczynasz myśleć nad wolontariatem. Trochę tu będzie ogólnych rozważań, trochę i własnych refleksji na temat naszej Kociej Przystani.

Nie wdając się głębiej w rozważania nad ludzką naturą niestety nie każdy człowiek może podjąć wolontariat – ale hej! skoro o tym myślisz, to oznacza, że właśnie Ty możesz to zrobić. Kochasz koty? Nie chcesz żeby cierpiały, chcesz móc zrobić cokolwiek – to na co czekasz? Właśnie ty powinieneś im pomóc, nie ma co oglądać się na innych, nie ma co pogrążać się w złudnym poczuciu bezsilności. Owszem, świata nie zbawimy. Nie sprawimy, że niektórzy ludzie przestaną być okrutni, bezmyślni, głupi, nieczuli. Ale możemy pomóc tym kilku kotom, które staną na naszej drodze. To zawsze kilka uratowanych kotów więcej, kilka futerek wziętych z ulicy, którym dajemy miłość i szanse na swój wymarzony domek.

Jak więc wygląda wolontariat w Kociej Przystani? Nie siedzimy w kociarni cały czas – każdy z nas ma przecież mnóstwo spraw na głowie, nie bój się, że musisz poświęcić temu całe życie osobiste. Przychodzimy na dyżury, ale każdy dyżurujący sam wybiera dzień i porę, kiedy przyjdzie. Standardowo dyżur zajmuje około półtorej do dwóch godzin, więc są to dwie godziny tygodniowo spędzone na dyżurze, w ciągu których sprząta się kotom kuwety, podaje lekarstwa, karmi i głaszcze.

Czy to trudne? Co muszę umieć? W zasadzie musisz po prostu kochać koty i mieć doświadczenie – choćby ze swoim własnym mruczkiem, wtedy reszty nauczysz się bez problemu. Kiedy zjawiłam się w Kociej Przystani nie miałam bladego pojęcia o podawaniu lekarstw kotom. Jako że moja kotka jest absolutnie „niedopyszczna” i nigdy nie udało mi się jej podać tabletki, jawiło mi się to jak cudotwórstwo. Okazało się jednak, że wystarczy parę wskazówek i kilka prób, żeby nauczyć się podawać tabletki – choć oczywiście zależy to również od kota, one czasem potrafią sobie naprawdę dobrze radzić z nami i naszymi zapędami lekarskimi. Wolontariat nie jest trudny, wystarczy po prostu chcieć i nie obawiać się paru zadrapań (no dobrze, niezdary takie jak ja mają ich całkiem sporo, ale większość wolontariuszy jakoś tego unika).

Kocia Przystań to niewielkie miejsce, gdzie staramy się zapewnić naszym podopiecznym jak najlepszą troskę, wyleczyć, oswoić, pomóc znowu uwierzyć w człowieka, a potem szukamy najlepszego w świecie domku – i kolejny kot zostaje uratowany, dostaje miłość i swojego własnego Dużego. Oczywiście czasem się nie udaje. Trzeba się liczyć z tym, że czasem pomimo ciężkiej pracy, nakładów finansowych, długich godzin spędzonych na kociarni i u weterynarza nie udaje się uratować kociego życia. Nie każda historia ma szczęśliwe zakończenie.

Czy warto? Warto. Nigdy nie zapomnę pierwszego wrażenia po wejściu na kociarnię – rzucający się w moją stronę rozmiaułczany, rozfuterkowany tłumek. One nie pytają kim jesteś, co znaczysz w ludzkim świecie, czy wszystko ci się udaje. One się cieszą, że dasz im jeść, że po twoim wyjściu znowu będą czyste kuwety (które znów będzie można radośnie brudzić). One pytają czy możesz poświęcić im chwilę i podrapać – o, tu za uszkiem właśnie, bo to takie miłe. I jeszcze po grzebiecie. Mrrrau.

A może czujesz się jak dziwoląg, bo znajomi powtarzają Ci, żebyś w końcu przestał gadać o swoim kocie? Bo się przejmujesz kotem spod bloku i wydajesz ostatnie grosze w tym miesiącu, żeby go nakarmić? W Kociej Przystani spotkasz więcej takich „dziwolągów” i tutaj nikt Ci nie powie żebyś wreszcie przestał gadać o kotach. Tutaj wszyscy rozmawiają o kotach. Każdy z nas ma swój własny świat, własne pasje i problemy, ale łączy nas jedno – miłość do kotów i chęć poprawienia losu jak największej ilości tych cudownych stworzeń.

Kocia Przystań zawsze szuka nowych wolontariuszy, bo nigdy nie dość rąk do pracy i głaskania. Więc jeśli tylko chcesz – nie czekaj, napisz/zadzwoń do nas!

kociaprzystan@gmail.com; tel Agata 600 983 644

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s